Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mglisty chram
Jiroslav:
Trzy. Trzy szkielety. Nic trudnego prawda? Problem polegał na tym, że należały one do draconów i były całkiem "żywe", jak na nieumarłych oczywiście. To znacznie komplikowała całą sytuacje. Jiros szybko zrobił duży krok do przejścia dzięki któremu tu trafił. Niestety tam było jeszcze gorzej. Jak zauważył co czwarty dracon nosił miecz. Na szczęście żaden z tych które były w pomieszczeniu razem z nim i Devristusem takiej broni nie posiadał. Tyle dobrego. Obrócił się na powrót do swojej trójki przeciwników. Jeden z nich dosłownie zionął ogniem niczym najprawdziwszy smok. Jiroslava ocalił się szybkim przewrotem w bok, lecz wypuścił przez to pochodnię. Ognisty podmuch potwora rozjaśnił jednak ciemności, tak by człowiek przez kilka chwil widział wyraźnie całe pomieszczenie. Pchnął przeciwnika telekinezą i rzucił na ścianę.
Mohamed Khaled:
A więc tutaj skończy żywot? Nie! Odwrócił się szybko w stronę żywych kościotrupów. Heshar Anash! wypowiedział spokojnie. W jego ręce powstała kula ognia, którą wymierzył w czerep kolegi kostka. Pocisk pociśnięty psioniką, trafił w czerep paląc go, i pozbawiając centrum życia umarłego.
Teraz wybrał na cel kolejnego. Heshar Anash! Skupił moc, i w jego ręce powstała kula ognia. Zamknął na chwilę oczy, po czym otworzył i rzucił. Oczywiście wcześniej wymierzył.
Kula pomknęła przez pomieszczenie, trafiając w szkieleta, i uśmiercając go na dobre. Teraz koncentrował moc na szkielety Draconów.
6 szkieletów draconów (2 na schodach uwięziona)
0 szkielety
Zeleris Flamel:
Widok szkieletów nie był tym, co dracon chciał zobaczyć. Szczególnie tych ogoniastych. Jednak nijak było dyskutować z tym, co ich spotkało, chyba, ze przy użyciu siły. Mag niemalże instynktownie pochwycił psioniką jeden ze szkieletów i siła umysłu złapał jego kark. Głowa spadła z kościanego ciała, pozbawione podpory, co spowodowało zniszczenie całego nieumarłego. Dracon szybko odrzucił resztki kościanego ciała, po czym wyciągnął kostur, aby mieć jako takie szanse obrony. Ustawił go w pozycji, z której mógł w miarę łatwo parować ciosy. Pomieszczenie był zdecydowanie zbyt małe na jego gust, ale narzekać nie było czasu. Ku magowi skoczył jeden z kościanych draconów, wywijając mieczem. Zeleris zdołał sparować cios miecza kosturem. Szybko wywinął bronią w rękach, aby zaatakować nieumarłego. Kostur z niemała siłą uderzył w ramię ożywieńca, jednak nie wywarło to na nim zbyt wielkiego wrażenia. Szkielet dracoński zaatakował ponownie, tym razem usiłując posłużyć się ostrzem an końcu skrzydła. Zeleris nawet nie próbował sparować tego, nie wiedział w ogóle jakby miał to zrobić kosturem, więc odskoczył i pchnął nieumarłego dracona psioniką. Dało to jakiś efekt, gdyż szkielet został odrzucony w tył. Mag wykorzystał to i skoczył za nim. Uderzył kosturem, celując w czaszkę potwora. Uderzył raz, drugi, trzeci... Czaszka w końcu pękła, pozbawiając nieumarłego siły napędowej. Zeleris jednak nie cieszył się tym małym zwycięstwem i zamiast tego odskoczył od kości, szykując się do blokowania ewentualnych ciosów.
9 szkieletów draconów
11 szkieletów
Devristus Morii:
Do godziny 21 możecie walczyć ze szkieletami. Następnie przechodzę dalej. Kto nie bierzez udziału w walce ten traci.
Jiroslavie wycofaj się powiedział Devristus, ale troszeczkę za późno. Ciało Jiroslava zostało przebite kolcami na skrzydłach szkieletu dracona. Wytwarzając dwie 5 centymetrowe rany kłute - jedną w dolnej partii prawego rzędu żeber, a druga po lewej stronie na obojczyku, łamiąc Ci kości. Szlag by to trafił. Anash! powiedział elf i rzucił granatem magmy w pierwszego przeciwnika, który wybuchł w wyniku zetknięcia się z granatem. Devristus odepchnął dracona od potencjalnego adepta czarnej magii, który padł w bólach na posadzkę. Anash! pulsujący czerwono-czarny pocisk magmy poleciał i rozwalił na strzępki szkielet drugiego dracona. Anash! wypowiedział po raz ostatni w tym pomieszczeniu. Ostatni ze szkieletów draconów w magazynie został zniszczony.
Magazyn:
0/3 szkielet draconów.
Izabell Ravlet:
Zagarnął miksturę, którą znalazł i przypiął ją do pasa czy gdziekolwiek, gdzie miał miejsce. Zaraz potem zaczęło się dziać. W obu wejściach pojawiło się mrowie szkieletów. Walka była nieunikniona.
- Uważajcie, w beczkach jest olej! - krzyknął do towarzyszy. Używanie ognia czy czegoś podobnego może skończyć się tragicznie. Co gorsza, coś takiego mogły wywołać również szkielety draconów... Dlatego nie można im na to pozwolić.
Darlenit zdjął kostur z pleców, planując go użyć niedługo. Oparł go o jakąś beczkę. Następnie sięgnął po miecz. Przed sobą miał już jednego z większych przeciwników. Sparował pierwsze uderzenie. Kolejne również odbił. Był wyraźnie lepszym szermierzem. Teraz pora na jego atak. Wykorzystał pozycję, w której umarlak pozostał po ostatniej akcji, tj. z w wystawioną ręką. Mauren błyskawicznie uderzył z góry w nadgarstek, a ostry, wytrzymały miecz zniszczył kruchą kość. Dracon był pozbawiony broni, ale ciągle niebezpieczny. Spróbował zaatakować pazurami drugiej ręki, lecz adept dostrzegł to i odskoczył do tyłu. Pora pozbyć się potwora. Darlenit złapał miecz obiema rękami i nabrał sił do silnego pchnięcia, które wymierzył od dołu prosto w szczękę kościotrupa. Przebił się przez zęby i ugodził w czaszkę. Chyba będzie musiał po powrocie naostrzyć miecz... Niemniej, szkielet padł, a w jego miejsce wskoczyły dwa zwykłe, bez broni. Z tymi mauren nie zamierzał się cackać. Oba rzuciły się na niego, próbując gryźć. Odskoczył do tyłu i natychmiast wyprowadził cięcie od dołu, omijając korpus i trafiając w głowę przeciwnika po lewej. Odpadła i roztrzaskała się na podłodze. Drugi szkielet w tym czasie nie próżnował i wybił mężczyźnie miecz z dłoni. Na szczęście kostur stał obok przygotowany. Mauren chwycił za niego i napierając na jego górną cześć uderzył szkielet tą dolną z dużą siłą prosto w krocze. Strzaskana miednica spowodowała wywrócenie się bestii. Darlenit musiał tylko uderzyć kryształem przymocowanym do kostura w leżącą na podłodze czaszkę, by pozbyć się przeciwnika. Odstawił kostur i podniósł miecz. Co dalej?
8/10 szkieletów draconów
9/12 szkieletów
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej