Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mglisty chram
Anette Du'Monteau:
Blaze również wybudził się ze snu. Ten niziołek rzadko miewał jakiekolwiek sny, więc zwyczajnie podniósł się i stłumił ziewnięcie przytykając pięść do ust. Przetarł swoje prawe oko i spojrzał nieco ospale na całą drużynę. Potem spojrzał zadowolony na mamroczącego staruszka. ÂŻałował, że nie ma już brody. Chętnie dla zabawy by mu ją teraz podpalił.
-Jak tam nocne harce czosnkolubie? - zapytał już nieco rozbudzony Gunsesa.
Gunses:
- Czy my się w ogóle znamy? - zapytał Gunses patrząc na podchodzącego niziołka. Wymienili spojrzenia, uścisków dłoni nie.
- Noc minęła spokojnie, jak sam zauważyłeś ni było potrzeby was budzić. Hmm... Co ciągnie kogoś takiego jak pan w stare chramy?
Anette Du'Monteau:
-ÂŻyłka podróżnika. A znać się musimy bo byłem tu i ówdzie. Choćby na twoim pogrzebie. Hrabia Cadacus, ojciec Gunses lub Rha. Różne miana przybierałeś, prawda? Ja jestem jeden i ten sam Blaze Kessie. W ojczyźnie znano mnie jako "Jeża".
Gunses:
Gunses nie poprawiał Blaze, chociaż pomylił się. Gunses używał miana Ra.
- Różne - potwierdził wampir - Jednak na moim pogrzebie mnie nie było. Zbyt wiele bym ryzykował. Gunses Cadacus - przedstawił się oficjalnie. Popatrzył na niziołka, potem na chram i znowu na skrzata. ÂŻyłka podróżnika. Powiedział skrytobójca pomyślał. Nie było sensu tego mówić na głos. Mały niziołek był wprawnym zabójcą, a Gunses go nie znał. Kiedy Krukami rządził Zeyfar było inaczej. Cadacus i mauren byli dobrymi druhami, wiele razem przeszli chociaż nie darzyli się zbytną przyjaźnią. Wampir nie znał Blaze, nie miał jednak zamiaru wkładać nos w sprawy Kruków. Zbyt wielu przeszło do Trójprzymierza, Blaze mógł mieć mu to za złe.
- Nie wiesz może co słychać w alchemii? - zapytał. Każdy wiedział, że kto jak kto, ale niziołki byli najbardziej biegli w alchemicznych zdolnościach - Poszukuję silnie reagujących substancji. Wybuchowych...
Anette Du'Monteau:
-Wybuchowe właściwości powiadacie? Ale takie bardziej na pokaz, czy raczej w celach rozrywkowych? Proch używany przez krasnoludów jest całkiem niezły. Widziałeś pistolety skałkowe i muszkiety prawda? Mi to niestety nie odpowiada, jeśli chcesz znać zdanie byłego rzemieślnika. Za krótki zasię, za dużo szumu i oparów. Przyznasz, że jak strzelasz z łuku to twojej pozycji od razu nie odkryją, a przy takiej broni palnej od razu widać się jak na dłoni. Przy polowaniach na zwierzynę do kitu. Dobrze mówię jaśnie hrabio? Przydałoby się usprawnić owy proch.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej