Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mglisty chram

<< < (34/73) > >>

Gunses:
- Nie dotarły - Gunses wzruszył ramionami. W ostatnim czasie każdy kładł na szale swoje zdrowie i życie w walkach z demonami. Przestało to na wampirze robić wrażenie. Poza tym Cadacus miał inne sprawy na głowie, bandytów w swoim hrabstwie, zarządzanie największą gildią myśliwych na wyspie, obowiązki radnego aż w końcu swój własny trening. Miał jeszcze uganiać się za plotkami?

Devristus Morii:
Elf usiadł na ziemi i zaczął medytować. Chciał uspokoić szalejące w jego umyśle myśli, wyciszyć się. Ostatnie wydarzenia oraz obowiązki jakie sprawował w państwie, sprawiały że nie miał ani chwili dla siebie.

Izabell Ravlet:
- No cóż, więc jak wspomniałem, miałem do czynienia z demonami. Minie sporo czasu, nim mój umysł i moje ciało wrócą do normalnego stanu, o ile coś takiego w ogóle uda mi się osiągnąć. I nie zrozum mnie źle. Wiem, że noc jest twoją domeną, nie moją, ale nie widzę sensu w tym bym kładł się i udawał, że wypoczywam, skoro tak nie będzie. Lepszy wpływ będzie miało dla mnie przesiedzenie tego czasu i rozmowa, jeśli uraczysz mnie takową ty lub Devristus. W ciszy mógłbym równie dobrze leżeć, ale taka forma wypoczynku nie działa na mnie zbyt kojąco - odparł, spoglądając na wampira. Ani jego przeraźliwa postać, ani chłodny głos nie działały powodowały u niego strachu. Widział i słyszał gorsze rzeczy, niż umysł maurena był w stanie przyjąć. Ale przetrwał.

Mohamed Khaled:
Mag nie odzywał się przez całą drogę. Gdy wreszcie przybyli na miejsce, zszedł z konia i położył się pod drzewem. Wreszcie odpoczął....

Jiroslav:
Jiros także ucieszył się z wyczekiwanej przerwy w podróży. Nocną wartę zostawił innym. Przygotował sobie posłanie i położył się wpatrzony w księżyc. Odetchnął głęboko i zasnął wyjątkowo szybko. Podczas jutrzejszego zwiedzania chramu trzeba będzie być czujnym i wypoczętym, a człowiek, jak to człowiek, potrzebował odpoczynku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej