Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mglisty chram
Elrond Ñoldor:
Arcymag zaśmiał się na słowa Blaza.
- W takim razie muszę Cię rozczarować. Duszę mam elficką. Kilkuset letnią. Palisz? - wyciągnął fajkę i trochę bagiennego ziela. Miał tego w domu w cholerę.
Isentor:
Isentor zbliżył się do Devristusa.
- Rozumiem, że pomysł rozbijania obozu przy wodopoju wydaje się genialny. Ale poza nami zapewne przychodzi tutaj połowa dżungli w celu ugaszenia pragnienia...
Devristus Morii:
Rozumiem, ale jest to jedyne znane mi w miarę bezpieczne miejsce. Spędzimy tu tylko maksymalnie godzinkę lub półtorej, aby konie się napiły, a my uzupełnili brzuchy. Rannym też przyda się czas na zmianę opatrunków czy zażycie. Następny postój będzie na nizinie południowo-valfdeńskiej. odparł Dev Przeprawa przez dżunglę, a i sama walka z jej mieszkańcami była już nadto wyczerpująca
Anette Du'Monteau:
-Od czasu do czasu. Zwykle, gdy jestem na zewnątrz. W pomieszczeniach nie lubię czuć zaduchu. Zwłaszcza kiedy pracuje nad czymś. - odparł. Niziołek również miał swoją fajkę, ale zabrakło mu wypełnienia. -Nie pogniewam się jeśli użyczysz trochę wkładu. - dodał.
Jiroslav:
Godzinka, lub półtorej? W takim razie plan Jirosa zakładający całonocny sen i odpoczynek musiał zostać przełożony na później. Na dużo później. Oprócz jedzenia wyciągnął z juków długą lnianą chustę i owinął się nią w miejscu, w którym kolec spijacza przebił jego szatę i skórę. Pociągnął nosem. -Bagienne ziele? Podobno niektórych rozwesela, mnie bardziej otępia...-Wyznał sięgając po suchy prowiant i miód pitny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej