Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mglisty chram

<< < (23/73) > >>

Devristus Morii:
Dotarliście do miejsca obozu. Dżungla jest 40 metrów od Was, chram 50 kilometrów.
To teraz czas na odpoczynek, posiłek. Jest to koniec dżungli, więc nie ma bezpośredniego niebezpieczeństwa związanego ze stworzeniami z dżungli.

Jest godzina 22:00

Mohamed Khaled:
Rozsiadł się wygodnie pod drzewem, i zapalił kolejnego papierosa. Coś ostatnio dużo palił... Rozmyślał i o ojcu, o świecie, o śmierci i o wojnie.

Jiroslav:
-Nie pal tyle, bo ci płuca wysiądą!-Rzekł Jiros zsiadając z konia i przywiązując go obok reszty. Następnie zdjął ze zwierzaka niewielkie i szczerze mówiąc dość niewygodne siodło. Położył je w odpowiednim dla siebie miejscu i zaczął szykować posłanie. W podróży takie siedzisko może z powodzeniem zastąpić poduszkę. W jukach poszukał też czegoś do jedzenia. Przez noc jego rana zdąży się zagoić, a runy naładować, to znaczy że nie było powodów do narzekań. Za chwilę ktoś pewnie rozpali ognisko, więc będzie można się też ogrzać.

Mohamed Khaled:
Człowiek na coś musi umrzeć... rzekł. Był zamyślony.

Melkior Tacticus:
Jeszcze gdy stali przy rotishach Melkior wyciągnął z torby linę i butelki na krew. Związał jednego owada za tylne odnóża, przerzucił linę przez grubszą gałąź i zawiesił truchło głową w dół. Trochę się przy tym zmachał, naciął tętnice i zaczął pozyskiwać cenne osocze. Zrobił tak z pozostałymi 4 stworami. Butelki oczywiście dokładnie zakorkował i schował do torby.

Pozyskuje: 12l osocza rotisha
Będąc na polanie elf przygotował sobie posłanie, a widząc że żaden mag nie kwapi się ruszyć dupy i zapalić ogniska sam poszedł po drewno. Wrócił po chwili z drewnem i kamieniami. Z kamieni utworzył okrąg w którym poukładał patyki, z kieszeni wyciągnął krzesiwo i po chwili rozpalił ogień.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej