Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemniczy wir
Zeleris Flamel:
Słysząc słowa Gunsesa, Zeleris wstał i podszedł do wampira. Silny był, mógł się przydać.
- Pomogę - powiedział i zabrał się do pracy. - Co z Mogulem? - zapytał. Wciąż wkurzał się o to gotowanie.
Gunses:
- Nie wiem co się z nim dzieje - rzekł Gunses budując wieżyczkę. Wkopywali z Zelerisem pale w ziemię, wiązali platformę i formowali ambonę.
- Mruk się z niego zrobił. Mało co mówi, mało co robi - powiedział do czarnego dracona. Wieżyczka wyglądała dość okazale, mogła pomieścić kilka osób. Gunses dół wieżyczki przystroił korą zerwaną z drzew, zaś samą ambonę świeżymi gałązkami. Po całej robocie wieżyczka wyglądała jak kilku metrowe drzewo.
- Kamuflaż - mruknął Gunses i podziękował Zelerisowi za pomoc
Zeleris Flamel:
- Sprytne - stwierdził dracon, patrząc na owy kamuflaż. Dla niego, który z wszelkimi elementami polowania miał tyle wspólnego, że jadł mięso, ów kamuflaż był stertą gałęzi. Cóż, nie mu oceniać, skoro to nie jego specjalizacja.
- Ja jakoś nie zauważyłem tego - kontynuował wątek o Mogulu. - Nie wiem, może dlatego, że nie znam go tak jak ty. - Wzruszył ramionami.
Gunses:
- Może to ja nie znam go tak jak Ty? - zapytał na odchodne Gunses. Podszedł do prowizorycznego obozowiska, zaczął mieczem gmerać w ziemi, potem szponem robić dołki, wsadzał w nie ścięte pnie zaostrzonymi końcami do góry. Uformował palisadę w przeciągu 30 minut.
- Coś jeszcze?
Elrond Ñoldor:
- Zjadłbym coś. Przydało by się zapolować na jakiegoś zająca albo kuropatwę. Gotować potrafię, więc mogę zdobycz przyrządzić - powiedział podchodząc do Gunsesa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej