Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemniczy wir
Devristus Morii:
Elf zabrał się do roboty. Na terenie w promieniu 100 metrów od grupy mag zaczął rozbijać pochodnie, które następnie podpalał za pomocą pirokinezy. Skupiał się na górnej części pochodni zwiększając częstotliwość drgań cząsteczek, a w tym zwiększenia ilości tarć między nimi. Dzięki temu nekromanta zwiększał temperaturę górnej części pochodni aż do jej samozapłonu. Po zapaleniu ostatniej pochodni powiedział.
Zrobione
Zeleris Flamel:
Zeleris burknął coś pod nosem, gdy usłyszał o gotowaniu.
- Jasne, chodź - powiedział do Malavona i oddalił się, aby zebrać chrust. Zdenerwował się. Człowiek uczy się całe lata, przechodzi przemianę w dracona, znów się uczy, a potem wysyłają go po drewno i każą gotować. Warczał coś pod nosem, zbierając odpowiednie kawałki drewna. W końcu zebrał tyle, ile uznał za stosowne, po czym wrócił, aby rozpalić ogień, co też uczynił. Siadł przed ogniskiem.
- Niestety moje zdolności kulinarne są... ehh... nie chcecie wiedzieć jakie. Naprawdę - powiedział tylko. Właściwie prawdę mówił.
Elrond Ñoldor:
Tak gdzie Devristus robił pochodnie, Elrond dotykał ziemi dłońmi. Wysyłał energię magiczną, którą owa ziemia pochłaniała i 'ruszała' się dzięki temu. Tworzyły się doły, długie okopy o kształcie półkola. Po jakimś czasie wokół ich małego obozu powstał okrąg okopów.
Isentor:
Isentor wyszukaj największy z okopów, było to niemal koło o średnicy 5 metrów.
- Panowie, tutaj rozpalimy ognisko i rozbijemy obóz. W pozostałych dołach trzeba będzie przygotować pułapki z naostrzonych, drewnianych palów.
Malavon:
-Nie ma sprawy. Tak sądziłem, dlatego uznałem że przyda ci się z tym pomoc. - odpowiedział draconowi.
-Mamy cokolwiek do upieczenia? Albo garnek i żeby coś do niego włożyć? Z jakiegoś wywaru było by więcej jedzenia dla innych niż jakby dać nad ogień mięso.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej