Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dracon - Czyli tam i z powrotem

<< < (3/7) > >>

Hagmar:
- ÂŚwiętym nie zostanę! O to się nie martw. - uśmiechnął się. - Dziękuję Nesso, za wszystko. Mam tylko jedną prośbę. Przekaż go Gunsesowi. - wyjął z kieszeni zapieczętowany list, miał tu nająć kuriera ale ufał bardziej elfce. - Mam nadzieję że będzie do czego wracać... Utrzymajcie ten za wszelką cenę, król może mieć zdanie ale pomoc jaką sprowadze będzie nie oceniona. Ale polityka pewno Cię nie interesuje. Co?

Nessa:
Długoucha przytaknęła. Rzeczywiście polityka nie była jej mocną stroną, a im bardziej się w nią zagłębiała, tym mniejszy szacunek miała do osób, które były w nią zaangażowane na co dzień. W związku z tym unikał jej jak ognia i wszystko zostawało po staremu.
- Jak najszybciej go mu przekażę, bo i tak będę w stolicy. ÂŻyczę ci więc z całego serducha powodzenia i będę musiała uciekać, Aragornie. Liczę, że odnajdziesz to, co szukasz bez zbędnych ofiar - uśmiechnęła się i wstała. Rzeczywiście się jej śpieszyło, skoro ledwie co przyszła, a już chce odjechać. Ech, te elfie sprawy.

Adaś:
Kiedy tylko otrzymałem list, od razu wyruszyłem w drogę. Wiedziałem że Aragorn długo czekać nie będzie, a i nie wypada nie odpowiedzieć na wezwanie. Prosto ze stolicy wyjechałem do Ombros, podróż jak zwykle mi się dłużyła. No a jak mogło by być inaczej? Do tego po drodze koń zgubił podkowę. Co spowodowało kolejne opóźnienia, ale koniec końców, dojechałem! Rozejrzałem się po okolicy, dawno mnie tu nie było. Choć miejscowość ta nie wiele się zmieniła, w sumie wciąż to była dziura.
W liście miałem napisane, żebym udał się prosto do Pijanego Smoka. A drogę nieskromnie się przyznając, znałem na pamięć. Ileż to razy się tam szło, prostym ale chwiejnym krokiem i jak na złość zawsze droga była daleka, do kolejnej flaszki. No ale mniejsza o to, wszedłem do karczmy, po czym rozejrzałem się. Od razu rzuciła mi się w oczy postać dracona. Kulturalnie zbliżyłem się do stolika, usiadłem i spytałem pół żartem:
-Cóż jest tak ważnego, że odciągasz mnie od towarzystwa pięknych kobiet?

Hagmar:
- Wyjeżdżam. Obowiązek pilnowania porządku w tym pierdolniku spada na Ciebie. Mówiąc inaczej, masz bić za mnie kurwy i złodziei. Ale nie kurwy kurwy, tylko zdrajców i konfidentów. Zajmiesz się sprawą napadu na wasz konwój i dopilnujesz spraw w Hrabstwie. Melkior jest za młody na zarządzanie prowincją. Chodź, odprowadzisz mnie na przystań, zaraz mam statek.

Adaś:
-Jeśli taka jest twoja prośba, to nie widzę przeciwwskazań, aby jej nie spełnić.-Powiedziałem po czym wstałem, w końcu nie powinno odmawiać się tak uprzejmej prośbie odprowadzenia sojusznika na statek. Ba można by było to wziąć za nie takt.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej