Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabijając potwory I (polowanie Gunsesa i Izabell)

<< < (2/12) > >>

Izabell:
- Wiem sporo o zwierzętach i nie tylko. W lesie czuję się pewnie. Ale mam bardzo mało doświadczenia, jeśli chodzi o walkę z nimi. Walczyłam tylko z wilkiem i kretoszczurami, ale były to zwierzęta odchowane na arenie. Jak sądzę, te dzikie mogą okazać się dużo trudniejszymi przeciwnikami - opowiedziała. W sumie na pierwszą część mogła odpowiedzieć po prostu "No ej! Jestem elfką, nie widać?", ale uznała to za nietaktowne w towarzystwie kogoś tak znaczącego jak Cadacus.

Gunses:
Gunses prowadził. To pozwoliło mu uśmiechnąć się pod nosem na dość wylewne tłumaczenia dziewczyny. Wszak pytał tylko o gatunki zwierząt z jakimi się spotkała. Po słowach odpowiedzi elfki wiedział, że nie da sobie w kaszę dmuchać. I cieszył się z tego. Minęli ostatnie zabudowania osady, sporawą palisadę z wieżami strażniczymi. Wkroczyli na trakt biegnący na północ. Minęli jeszcze ostatnie ambony myśliwskie i zostali sami w lesie. Słychać było dużo ptaków i owadów. Gunses skręcił z traktu, wszedł po lekkiej skarpie po lewej stronie, wskazał ścieżkę lekko zaznaczającą się pomiędzy drzewami. Elf w tej ścieżce widziałby drogę, człowiek nawet by jej nie dostrzegł.
- Izabell, a ile Ty masz lat? - zapytał prowadząc i nie odwracając się do dziewczyny.

Izabell:
Szła w ciszy za wampirem, delektując się otoczeniem. Wtem zadał on pytanie, przez które stracił nieco w oczach elfki. 
- Nikt nie mówił ci, że kobiet się nie pyta o wiek? Ale skoro musisz to wiedzieć, to skończyłam 24, co nie znaczy, że nie przeżyłam w swoim życiu sporo. Można wiedzieć, czemu pytasz? - rzekła cicho, bo przecież byli w lesie.

Gunses:
- Po was, elfach, nigdy nie wiadomo ile macie lat. Czułbym się głupio, gdyby okazało się, że masz ich kilka razy więcej ode mnie - powiedział, zatrzymał się i odwrócił - Użyło mi - rzekł i uśmiechnął się przez zaciśnięte zęby. Zdjął łuk z pleców. Wyjął strzałę z kołczana i niósł ją w drugiej ręce. Tak na zaś. Ruszył lasem dalej. Zatrzymał się na chwilę, przykucnął nad ziemią, wskazał na ślady racic na miękkim gruncie.
- Stadko jeleni, osiem może dziesięć sztuk - powiedział dość cicho - Kierowały się na wschód, zapewne na polanę - przełożył strzałę do lewej ręki, szponem objął ją i łuk. Prawą dłonią zmierzył głębokość i wielkość śladu.
- Dotknij tego tropu. Jest głęboki na cztery centymetry i długi na sześć. Ten jeleń ważył jakieś sto pięćdziesiąt kilogramów. ÂŁadna sztuka - dodał i popatrzył dokąd prowadzą ślady. Nie chciał iść na jelenie, wolał zapolować na coś innego.

Izabell:
Zgodnie z poleceniem przełożonego podeszła do wskazanych tropów. Dokładnie zbadała je zarówno dotykiem, jak i wzrokiem. Zapamiętała. Noc była już blisko i jej zmysły będą coraz bardziej zawodne. Wstała i opatuliła się szczelniej płaszczem, spoglądając na Gunsesa. Zdawał się nad czymś zastanawiać, ale elfka nie potrafiła, o dziwo!, wyczytać wiele z jego twarzy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej