Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabijając potwory I (polowanie Gunsesa i Izabell)

<< < (7/12) > >>

Gunses:
Wampir chciał już to skończyć. Piski i kwiki kretoszczurów za długo trwały. Kolejna strzała poszybowała i łupnęła w głowę kretoszczura. Zaraz po niej kolejna. Dwa padły. Została trójka, w tym jeden ranny w nogę :<. Gunses zaczął się zbliżać. Zatrzymał się przy leżącym zwierzaku, który dobiegł najdalej. Posłał z tamtej odległości kolejną strzałę i kolejny niewinny kretoszczur pożegnał się z życiem. Załadował strzałę kolejną, raz, dwa, trzy... fruuu poleciała i pozbawiła ostatnie żywe i zdrowe zwierze. Gunses widząc, że zostało jedno zwierze zarzucił łuk na plecy. Było ranne i było daleko od elfki. Mogła się pobawić i zrobić z niego jeżyka. Wampir złapał kretoszczura i zaczął go ciągnąć za zadnie nogi. Zbierał tak trupki do kupy.

//Został ranny kretoszczur.

1/16

Izabell:
Zrobić jeżyka? Nie, szkoda i strzał, które mogą się uszkodzić, i skóry, którą elfka zamierzała sprzedać w magazynie. Stała niedaleko, więc mogła oddać pewny strzał. A że zwierzątko obrócone było bokiem, wycelowała w szyję. Teraz już, gdy pozostał tylko ostatni, była spokojniejsza i pewniejsza sukcesu. Posłała więc strzałę prosto w miejsce, w które planowała trafić.
Jaki bilans? 11-5 dla Gunsesa. Izabell nie wiedziała, czy uznać to za sukces, czy porażkę. Ale kiedyś na pewno się odkuje. Teraz zaś zajęła się swoją piątką, sprawdzając, gdzie który jest. Próbowała jednego przeciągnąć, ale okazał się zbyt ciężki. Albo elfka była za słaba. W sumie, to nie musiała ich przemieszczać. Chyba.
- Zbieramy trofea teraz? - zapytała krótko.

Gunses:
- Nie musimy ich przenosić. ÂŚcierwojady w gruncie rzeczy są padlinożerne - powiedział i wyjął nóż. Oczywiście, że zbierają teraz trofea. Nie mogliby pozwolić, aby coś poszarpało skórkę. Zabrał się za pierwszego, przewrócił na plecy, wyjął nóż, rozciął chirurgicznym cięciem skórę od pyska po ogonek, potem ponacinał skórę na łapach od strony wewnętrznej, podciągał skórę i oddzielał od mięsa długimi i szybkimi ruchami. Cały czas mówił
- Często uzupełniają swoją dietę owocami i inną roślinnością. Ale potrafią dziabnąć. Kretoszczury, gobliny i krwiopijce są ich ofiarami - wbił nóż w szczękę bestii i wyrwał siekacze. Podszedł do łap, powycinał pazury razem ze poduszeczkami i stojąc, mówiąc dłubał w nich wyjmując i chowając pojedyncze pazury - Są one bardo szybkie, a ich dzioby przypominają katowski topór. W walce z nimi najlepiej spisuje się dystans i szybkość strzelania. Można też stanąć gdzieś na gałęzi i zdejmować je z góry, to w końcu nieloty - powiedział. Tak samo podchodził do każdego innego kretoszczura. Dodatkowo starał się pozyskać utracone strzały. Zebrał ich jednak tylko pięć, reszta nie nadawała się do ponownego użytku.

Pozyskuję:
176x pazur kretoszczura
22x kieł kretoszczura
16,5m2 skóry kretoszczura

Strzały:
20-6=14

Izabell:
Widząc, co robi Gunses, zabrała się do roboty. Miała jej dwa razy mniej, ale szło jej przynajmniej dwa razy wolniej. W międzyczasie przysłuchiwała się wykładowi. Powinna to gdzieś zapisać, niczym mag zaklęcia.
Wyciągnęła nożyk i zabrała się za pierwszego kretoszczura.  Najpierw wydłubała strzałę, która ku niemu posłała. Przyszła do zdejmowania skóry, poprzez rozcięcie jej na brzuchu i wewnętrznych stronach łap. Użyteczny materiał zdejmowała powoli, pomagając sobie ostrzem. Gdy skóra leżała już obok, wzięła się za kły. To było prostsze. Wystarczyło wbić nożyk nad zębem i ostrożnie podważać.  Podobnie było z pazurami, lecz tych było dużo więcej. Izabell jednak uporała się ze wszystkimi pięcioma bestiami.
- Mięso kretoszczurów jest jadalne? - zapytała. Naprawdę nie znała odpowiedzi na pytanie.
- Ile czasu nam zostało do ścierwojadów? Wielu się ich spodziewasz? - dodała po chwili.

Pozyskuje:
7,5m2 skóry kretoszczura
10 kłów kretoszczura
80 pazurów kretoszczura

Próbuję odzyskać 6 strzał

Gunses:
- Jak najbardziej jadalne. Kretoszczury żywią się roślinnością. Bulwy, kłącza to jest ich pożywienie, chociaż czasami muszą uzupełnić niedobory żelaza w organizmie. Ich mięso najlepsze jest z ognia, upieczone w dość dużych kawałach - powiedział zwijając skóry w rulony i chowając wszystko skrzętnie do przepastnej torby. Robił się słaby. Podczas odstrzału gryzoni nastał dzień.
- Liczę na chociażby dwa tuziny z samego rana- powiedział patrząc w stronę lasu, z którego co rano przychodzą ścierwojady - Potem będą przychodziły inne stadka, ale nie możemy wybić wszystkiego, prawda? Schowajmy się gdzieś - powiedział i szczelnie zasznurował klapy kaptura jaki nosił na głowie, tak aby osłonić twarz.


//Pozyskałaś 4 strzały.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej