Tereny Valfden > Dział Wypraw
7 walka na arenie GaroK'a- ścierwojad
GaroK:
GaroK wszedł już na arenę z wyjętym toporem.
Elrond Ñoldor:
Krata przed Tobą, jak i przed Twoimi przeciwnikami otworzyła się. Walka się rozpoczęła.
2 x ÂŚcierwojad
GaroK:
Czekałem aż do mnie podbiegną, gdy już były blisko mnie i w biegu chciały atakować(były obok siebie), jednego uderzyłem między karkiem a szyją z prawej. Na skutek uderzenia ścierwojad poleciał trochę w lewo, i przy okazji zepchnął ścierwojada obok. Trafiony ścierwojad już chyba nie żył, nie ruszał już się. Drugi ścierwojad się już podnosił.
Elrond Ñoldor:
A gdy się podniósł zaatakował bez ostrzeżenia dziobem, wytracając Ci topór z rąk...
GaroK:
Musiałem zaryzykować i wykonać niebezpieczny chwyt na nim. Wyciągał do mnie dziób, zrobiłem lekki unik w prawo i na raz złapałem go za taką ''kotlinkę'' na głowie(widać na zdjęciu) i od dołu za szyję(a raczej podtrzymywałem ją nadgarstkiem), szybko uniosłem. Trzymanie go za ''kotlinkę'' uniemożliwiło mu zaatakowanie dziobem gdyż przyciskałem mu głowę do piersi, w dodatku podtrzynywanie jego szyi nadgarstkiem w powietrzu dusiło go i powoli uszkadzało mu kark. Scierwojad się miotał, jednak nic to nie dawało, a nie mógł zaatakować, a robił się coraz słabszy.
//Mam nadzieję, że wytłumaczyłem to dość wyraźnie, by to zrozumieć. Jeśli nie, to daj jeszcze szansę to dokładniej opisać.
Po 15-nastu sekundach go puściłem, i szybko na wszelki wypadek pobiegłem po topór.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej