Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kac Marant

<< < (25/30) > >>

Mogul:
Dostaliśmy jakieś szmaty ledwo przykrywające nasze skarby. Wyruszyliśmy do karczmy w pobliżu. Była wyjątkowo pusta... jedynie karczmarz za lada przecierał kufel. Gdy odwrócił do nas wzrok jego spojrzenie wyglądało jak zmieszanie kilku uczuć naraz - zadowolenia, i strachu. Lekko się zaśmiał i rzekł do naszej brygady:
- To co, wieczór kawalerski udany, tak?

Zeleris Flamel:
Zeleris czuł się dziwnie. Jak to jest, że zawsze po jakimś "wypadku", który nadszarpnie mu pamięć, kończy ubrany w jakieś szmaty? Chociaż dobre i to. Latanie z wywieszonym sprzętem byłoby jeszcze dziwniejsze. I mogłoby się skończyć spałowaniem przez jakieś służby porządkowe. I wylądowaniem w lochu. A tak, to przynajmniej wygląda tylko jak żul. W końcu jednak dotarli do karczmy. Słysząc słowa karczmarza (i widząc minę) mag miał bardzo złe przeczucia. Jednak wyparł je, nie mogąc w ogóle pojąć ich grozy. 
- Wieczór kawalerski? - zapytał. - Znaczy, że tutaj sami kawalerowie? - Instynktownie odrzucał związek takiego rodzaju imprezy z pewną ceremonią. - Udał się... ? - odpowiedział, wręcz zapytał, roglądając się po towarzyszach. Nie był pewien, czy się udał.

Hagmar:
- Eeee... a kto z nas się żenił dobrodzieju? - dracon popadł w konsternację.

Mogul:
- Jak to kto? Nie pamiętacie nic? Był lekko zszokowany tym.
- Chodźcie, usiądźcie. Sądząc po waszym stanie mieliście na prawdę dobrze. Pierwsza pozytywna rzecz dzisiejszego dnia! Barman podał wam strawę - całego dzika i poczęstował trunkiem. Jak słusznie zauważył była to tylko woda. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę jak głodni jesteśmy(przynajmniej Mogul).
- Pamiętam, jak kilka dni temu tutaj wparowaliście nadzy i w sztok pijani. Dowiedziałem się od was, że ten tutaj wskazał na Aragorna posiadł za żonę jakąś cycatą córę bandyty. Ten podobno się miał zgodzić tylko pod warunkiem, jeśli okrążycie nadzy całą wyspę.

Zeleris Flamel:
Zeleris jadł. Głodny był. Był bardzo głodny. Więc jadł. Zastanawiał się tylko jak potem zapłacą za tego dzika, skoro zostawili gdzieś ubrania i cały dobytek, ale potajemnie liczył na dobroć karczmarza. Lub jego wolny bieg, gdy będą uciekać. Miał szczęście, że udało mu się przełknąć kęs, gdy gospodarz powiedział o małżeństwie Aragorna i warunku, który musieli spełnić. Rozkaszlał się dopiero po przełknięciu.
- Okrążymy wyspę nago? - zapytał, wycierając usta. - To sporo wyjaśnia... chyba.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej