Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sierotka ma muszkiet
Zeleris Flamel:
Zeleris zaś, właśnie wyciągał wiadro wody ze studni, aby gasić ostatnie płomyki. Słysząc słowa Adamusa, który tak ładnie prosił, musiał pomóc kompanowi. Z tym, ze nie znał zaklęcia, które mogłoby w tym pomóc. Oczywiście dla bystrego dracona to żadna przeszkoda. Tak więc wylał zawartość wiadra, czyli zimną wodę, prosto na łeb Adasia. Nie trzeba mówić, ze przemoczył go tym prawie, że do suchej nitki.
- Lepiej? - zapytał z uśmiechem niewiniątka.
Adaś:
-Jeszcze wiadrem bym nie pogardził.-Powiedziałem otrząsając się z zimna.-Tylko bardziej na plecy bym wolał.
Dokończyłem, wiedząc że skoro wpadłem plecami do gnoju. To i one muszą być bardziej ubrudzone.
Zeleris Flamel:
Dracon w pierwszej chwili chciał po prostu wrzucić Adasia do studni. Byłoby to całkiem zabawne. Z tym, ze był od uwalony gównem, co w studni mogło stanowić poważne zagrożenie biologiczne. Zeleris nie chciał mieć na sumieniu wytrucia gości karczmy. Jeszcze Aragorn by się o tym dowiedział i miałby pretekst do kolejnego procesu. Dlatego też podał wiadro Adamusowi.
- No to polewaj się gdzie uznasz za stosowne - powiedział. Sam odszedł. Podszedł do Yarpena, który szarpał się z Miltenem. Całkowicie zignorował ich sprzeczkę i wtrącił się jak gdyby nigdy nic.
- To co teraz? - zapytał o to, co zapewne ciekawiło każdego.
Hagmar:
- Gówno ot co. Pół miliona poszło w pizdu. jestem w dupie bo wziąłem kredyt na wozy i konie. A nie zapłaciłem ubezpieczenia... Firma ojca Yergena też jest w dupie bo straty są w chuj duże. A wiesz jak to się na giełdzie i notowaniach odbije. Akcje spadną tak że byle chłop będzie mógł ich wykupić. Ej! A jeśli to był zamach? Na gospodarke Ekkerund?
Nessa:
Pomaganie w gaszeniu pożaru nijak elfce nie szło i chyba bardziej przeszkadzała. Mężczyźni dzielnie radzili sobie z ogniem, więc ruszyła do krasnoludów i Zelerisa, wcześniej chichocząc radośnie z czyszczenia Adasia. W końcu kobieta zmienną jest. Raz może być nerwowa, a chwilę później radosna. A i lepiej się poczuła, widząc, że straty zostały poniesione głównie w przeciwnikach i żaden dzieciak, który przez przypadek się przypałętał, nie ucierpiał. Od razu lżej na sercu. Tylko krasnoludów szkoda.
Nie no, było słuchać strzały, ale to chyba Adaś, pomyślała gorzko o zamachu, nawiązując do pewnej zasłyszanej opowieści, i czekała ze smutną miną na dyplomatyczną odpowiedź dracona..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej