Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sierotka ma muszkiet
Adaś:
Ja natomiast osuszyłem swój kubek. Nie zareagowałem jak towarzysz, a raczej nie aż tak mocno. Sam oczywiście również kaszlnąłem, ale nie aż w takim stopniu.
-Pierwotnie miało to być z trocin. Ale nie wyszło, tak więc wziąłem trochę ziemniaków, oraz pszenicy. I tak o to powstało to.-Na chwilę się zamyśliłem-Jak myślisz, ile może mieć procent?
Zeleris Flamel:
- Bo ja wiem. - Mag powąchał jeszcze raz trunek, po czym wychylił jego resztę w kubku. Znów kaszlnął, ale tym razem mniej. - Tak z sześćdziesiąt będzie, co najmniej - ocenił, może niezbyt fachowo, ale co tam. Bimbru nigdy nie pędził, zadowalając się piciem.
Nessa:
- PRZECIEÂŻ JA SIĂ NIE SPĂÂŹNIÂŁAM - zaznaczyła święcie oburzona elfka i posłała towarzyszom uśmiech numer cztery. Oczywiście nie chciała zadać im odrobiny zasłużonego cierpienia swoim podniesionym głosem, spodziewając się pary z ogromnym kacem. Szczególnie 'zmęczony' powinien być dracon, który zapomniał, czym jest pion. Jednak ani Zeleris, ani Adaś zdawali się nie odczuwać skutków poprzedniej nocy, więc Nessa przysiadła się do nich z serdecznym:
- Klina klinem?
Gdyż Nessa zapomniała, że minęło kilka dni od festynu i jest baaardzo daleko od stolicy! Na pewno jej roztargnienie jest spowodowane hormonami jak wszystko co złe u kobiet!
Zeleris Flamel:
Zeleris siedział sobie spokojnie, kiedy nagle usłyszał piskliwy wrzask. Taki z typu "foszek o zwiększonej głośności". Tupnięcia nogą co prawda brakowało, ale co tam. ÂŹródłem owego dźwięku była Nessa, która dołączyła właśnie do dwójki mężczyzn. Słysząc ów wrzasko-pisk, dracon skrzywił się. Nie żeby miał kaca, w podróż tutaj trochę już zajęła (prawda?). Po prostu miał nieco czulszy słuch, niż reszta zgromadzonych tutaj osób.
- Nessa! - Mimo to, ucieszył się. - Jak minęła podróż? ÂŁuk przygotowany? - zarzucił pytaniami.
Nessa:
Długoucha WCALE nie piszczała. Po prostu przez całą podróż milczała i teraz odezwała się po raz pierwszy, więc dlatego tak zabrzmiała. Dracon zwyczajnie się nie znał. Nie mógłby być sędzią na konkursie talentów.
- Podróż minęła szybko, choć nużąco, a łuk gotowy jest zawsze. Chociaż kołczan mam mało pojemny - zasmuciła się szczerze Nessa, lecz po chwili wzruszyła ramionami w geście przyzwyczajenia. Jednak taka niewielka ilość strzał niosła za sobą duże ryzyko.
- Ktoś jeszcze do nas dołączy, pijoki?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej