Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sierotka ma muszkiet
Hagmar:
- Wywiad, wasz wywiad twierdzi że to tereny Lithana, a wiemy że ten skurwysyn trzyma u siebie Khera i 20tyś niedobitków z jego armii. Muszą żreć i chlać, bronią tyż nie pogardzą chujki. Można spodziewać się zasadzki. Nu, i niejeden bogaty Valfdeński kupiec chciałby zdobyć choć skrzynke. Rodzina Yorgena ma ten... no... monopol kurwa hehehe. Więc wiecie... to transport wysokiego ryzyka. Rzekł Tarral gdy karczmarz i reszta obsługi przyniosła dziki, ziemniaki, sosiwo i piwo.
Adaś:
Ja również przywitałem się zwykłym cześć. Gdyż ja kojarzyłem towarzyszy, jeśli mnie pamięć (dość ostatnio nadwyrężona, ilością alko.. tfu nie znanych specyfików) nie myliła, to otóż pierwszy raz spotkałem ich, jak ruszaliśmy na smoka. Ale to było dawno i nie prawda! Kulturalnie posłuchałem co mają do powiedzenie, po czym powiedziałem:
-No dobra, liczycie, liczycie. Mówicie że niebezpiecznie. Ale..-Zawsze musi być to "Ale"!-Co z naszym wynagrodzeniem, a dokładnie ile z tego będziemy mieć?
Hagmar:
- Z 800 grzywien.
Adaś:
-Na łeb? Czy do podziału?
Spytałem chcąc się dowiedzieć całkowicie. W końcu to nie ładnie tak, nie dbać o swój zarobek. A ile za te pieniądze można było kupić alkoho.. to znaczy naboi do mojego pistoletu.
Hagmar:
- Na łeb.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej