Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czwarta Kępa
Mohamed Khaled:
Po skończonym posiłku, wstał. Bolało go jeszcze, ale nie tak jak wcześniej. Poszedł przejść się po obozie. Może kogoś spotka ciekawego? Gdy tak sobie chodził przypomniały mu się słowa Angara:
...po śmierci Balla Ephina. Ball został porwany i zabity, jak większość naszego obozu.
Hmm... Większość obozu? Może to ma coś wspólnego z tym że się nie odzywali? Pójdę do Angara, może on mi coś powie.... po czym ruszył w kierunku drugiej bramy.
Gunses:
Angar stał wsparty na swym mieczu. Jego wzrok próbował przebić się przez bagienne opary. Mruczał coś pod nosem
Mohamed Khaled:
Czego tak wyszukujesz? zapytał z nienacka. Postanowił dowiedzieć się coś o tych morderstwach.
Słuchaj.. Jak tu dotarłem mówiłeś, że większość z was została porwana i zabita. Czy to przez te olbrzymy czy tam ogry? Czy może przez coś innego?
Gunses:
- Właśnie przez nie - powiedział Angar - Nie wiem co to za istoty. Są mniejsze od trolli ale większe od ludzi. Mają skórę niczym żaby. Zjawili się dwa miesiące temu, kiedy jedna z grup zbieraczy była na polach. Był z nimi tylko jeden strażnik. Złapali piątkę z nich. Wysłaliśmy człowieka do obozu, ale przepadł. Na drugi dzień inna grupa znalazła go spalonego w ognisku. Pozostałą piątkę również. Wtedy przestaliśmy wychodzić w małych grupach. W większych grupach nas nie atakowali. Przez miesiąc był spokój. Miesiąc temu podłożyli ogień pod jedną z chat. W zamieszaniu porwali kolejne sześć osób. Skończyli jak poprzednicy, a nas zostało 12. Postanowiliśmy przeczekać Hemis i z wiosną wrócić do obozu. Dwa dni temu porwali naszą medyczkę. Nie wiemy, czy jeszcze żyje...
Mohamed Khaled:
Muszę cię zmartwić.... Idąc tutaj słyszałem krzyk. Nie zwróciłem na to pierw uwagi, ale po chwili idąc dalej zobaczyłem te stwory. Z tego co widziałem wasza medyczka smażyła się dobre 30 min na ogniu po czym została posiekana...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej