Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kapłan Złego
Gunses:
Kapłan skupił się i odleciałeś na 5 metrów w tył. Przewróciłeś kilka ławek i uderzyłeś w ścianę kaplicy aż tynk się posypał. Kapłan wskoczył na jedną z ławek, zgarbił się i rzekł
- Spierdalaj ode mnie!
Gunses przeglądając stronice jednej z księgi spojrzał znudzonym wzrokiem, ziewną i wrócił do wertowania księgi.
Mogul:
- Za chwilkę, tylko chodź się zajebać. Szybkim ruchem wygiął się w przód i doskoczył do kapłana uderzając go pięścią w twarz. W końcu strata kilka zębów nijak się ma do straty swojej duszy, prawda?
//: kapłan jest gdzieś około 5 metrów ode mnie, a umiem doskoczyć do 12, więc by przebyć taką odległość bardzo szybko przebywam, co daje za mało czasu na reakcje
Gunses:
Strata zębów nie była dla kapłana widocznie największą stratą. Cisnął tobą ponownie, po czym sam zaczął uciekać w stronę ołtarza. Gunses tym razem był bardziej zainteresowany.
Mogul:
Ork podniósł się i podbiegł do kapłana uderzając swoją nogą w jego kolano, przez co bieg dla kapłana stał się niemożliwy ,dodatkowo upadł on tak, że nie mógł się podnieść mając unieruchomione całe ciało włącznie z rękoma. Leżał twarzą do świątynnej posadzki, a Mogul przygniótł go swoim ciałem. Złapał znów za głowę od razu mówiąc
- W imię Zarata i Zewoli, tej której sheazcześciłeś to miejsce...
Gunses:
Kapłan zastygł w bezruchu. Gdybyś mógł zobaczyć jego wyraz twarzy, to byłaby mina 'O_o'. Gdybyś mógł zobaczyć minę Gunsesa, to byłaby taka 'o_O'. Nagle kapłan zaczął się szamotać i śmiać opętańczo
- Niahahahahahahahahah.... - śmiał się. Co dziwnego, zza ołtarza dobiegał kolejny chichot, ale Gunses szybko się opanował. Patrzył co dalej robi jego kompan.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej