Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Elrond Ñoldor:
- Masz dla siebie cały kontynent. Po cholerę atakujesz małą wyspę? - wtrącił staruszek.
Isentor:
//W ruinach.
- Myślisz, że chcąc podkreślić swoją potęgę doniosę Ci o tym co dzieje się na kontynencie? Sprytne posunięcie magu, ale zwracasz się do kogoś o wiele bardziej bystrego niż Ty.
//Powierzchnia
Leczycie rany.
Wojska Atusel: 44 piechota, 46 konni.
Elrond Ñoldor:
- Nawet mi o to nie chodziło. Co się dzieje na kontynencie wiemy. A przynajmniej się domyślamy. Ale skoro tak na to zareagowałeś, znaczy że nie jest tam dobrze nawet dla Ciebie. I chcesz wydrzeć dla siebie nawet ten mały kawałek ziemi. Bo albo coś tu jest, czego tam nie ma, a bardzo tego pragniesz. Albo po prostu chcesz zdominować wszystko i wszystkich. Dla własnej chorej ambicji.
Może matka Cię nie kochała w dzieciństwie albo za bardzo, może czułeś się odrzucony przez rówieśników, mocno uderzyłeś się głową w coś twardego. Cholera wie co było ziarenkiem twojego teraźniejszego obłędu. Ale my nie mamy zamiaru Ci się poddać. Jesteśmy ulepieni z twardszej gliny, niż twoi podwładni. Nie raz to udowadnialiśmy.
Gunses:
- Czymże jest idealny świat o którym mówiłeś? - zapytał Gunses pamiętając słowa Meaneba, o jego dążeniu do idealnego świata - Jak on będzie wyglądał? Spalony i jałowy? Przepełniony istotami ślepo w Ciebie patrzącymi? To już moje wizje świata opierają się na równości i pięknie otaczajacego świata. Nie rozumiem Twoich celów.
Elrond Ñoldor:
- Chory, zepsuty świat będzie dziełem chorego, zepsutego architekta... - burknął tylko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej