Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Gunses:
- Dev powinien dojść do siebie. Możemy kogoś wysłać na powierzchnię po pomoc. Ale my jesteśmy blisko. Nie możemy teraz odejść i zostawić tego znowu na kolejne miesiące!
//Właśnie na ogół tak jest, że po jakiejś ciężkiej bitce wszyscy mają już dość, ejże! ;[ Ale fabułe trzeba popchnąć dalej.
Elrond Ñoldor:
- Jak uważasz.
// Nie mam dość, bo stoczyliśmy ciężką bitwę. Po prostu nic się nie dzieje.
Isentor:
//W ruinach.
- Trzeba będzie zabrać rannych do grupy, która pozostała na powierzchni. Droga powinna być czysta, kto się tym zajmie? Do zbadania zostało nam jeszcze ostatnie piętro, prowadzą tam kręte schody. Nie martwcie się poczekamy na wasz powrót.
//Powierzchnia
Wynaturzenie mutacji nie umarło od czaru, miast tego chwyciło zębiskami demoniczną rękę Mogula po czym zaczęło miotać nim na oślep po ziemi niczym szmacianą lalką. Malavon nie podtrzymał zaklęcia wystarczająco długo, ponieważ od razu przeszedł do ataku gradobicia, wynaturzenie mutacji uwolniło się z wodnych okowów i rozwścieczone zaczęło szarżować na maga. Zdezorientowany młodzik popełnij gigantyczny błąd - zesłał niszczycielski czar obszarowy w sam środek kotłujących się armii obu stron. W obszarze gradobicia lodowych kul znalazły się wszystkie pozostałe przy życiu mutanty, 36 żołnierzy piechoty, 6 konnych, Mogul oraz Canis. 10 centymetrowe kule uformowane z lodu przeszywały ciała nieszczęśników szatkując zbroje, które nie stawiały oporu. Lekko odziani żołnierzy umierali niemal na miejscu, kiedy kule roztrzaskiwały im czaszki lub przebijały ważniejsze organy. Pozostali leżeli na ziemi powoli konając od zadanych ran. Mogul z racji wyposażenia w ciężką zbroje odniósł nieco mniejsze obrażenia, ma złamaną lewą nogę w piszczelu, rozbitą czaszkę, wybity obojczyk, złamany lewy nadgarstek, złamaną prawą łopatkę i dziurę na wylot o średnicy 10 centymetrów na wysokości obojczyka. Canis nie mający na sobie niczego poza szatą doznał stłuczenia czaszki, złamania obu rąk i nóg w 6 miejscach, wielu stłuczeń i rozcięć oraz dziurę o średnicy 10 centymetrów w brzuchu. Oboje są na skraju śmierci.
Wojska Atusel: 44 piechota, 46 konni.
Devristus Morii:
// Jeśli krew Gunsesa mnie uleczyła, a dodatkowa mikstura lecznicza podana przez Elronda mi pomogła. To mogę zostać na dolę.
- Dzięku Gunsesie i Elrondzie wyszeptał Elf, na którego twarzy objawiła się wielka ulga. Tym samym twarz elfa się rozświetliła, a ciało zaczęło nabierać kolorów.
Aurius:
Paladyn natychmiast podbiegł do znajomego rekruta.
-Jasny gwint Canis, nic ci nie jest? Nie wyglądasz najlepiej. Uuu, paskudna dziura. Zaraz coś na to poradzimy. Aurius oderwał kawałek płaszcza i uformował fragment na kształt otworu w brzuchu Canisa. Skropił to nieco spirytusem, po czym włożył w dziurę. -Przynajmniej ludzi nie będziesz straszył. Zakonnik wykorzystał też resztę bandaża na parę skaleczeń i ranę głowy. -Nie martw się. Zartat nie zostawi swego sługi na marne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej