Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Elrond Ñoldor:
... która ponownie się nie powiodła. Dziarski staruch ponownie teleportował się na drugi koniec sali. Chciał zdenerwować bestię i ją zmęczyć. Rzucił w jej kierunku kilkoma kamykami.
- Pomoże ktoś?
1/6
Nocturn:
Nocturnus błyskawicznym ruchem zdjął z pleców kostur, którym jeszcze nie miał okazji walczyć. Przyjrzał się broni, po czym obrał cel i popędził na niczego niespodziewający się pomiot mutacji. Tuż obok przeciwnika wziął wielki zamach i skierował atak na głowę mutanta, który w ostatniej chwili obrócił się, jednak nie zdążył wykonać uniku. Uderzenie wręcz roztrzaskało jego głowę, z której zaczęła wyciekać ohydna substancja. Adept z zadowoleniem patrzył na martwego przeciwnika, jednak to nie był koniec bitwy, więc zaczął gromadzić magiczną energię, która zaczęła formować w jego dłoniach. Niebo pokryło się chmurami.
- Izipash!
Wynikiem inkantacji był piorun, który z wielką precyzją uderzył w opętanego maga. Adept powtórzył działanie.
- Izipash!
Z chmur wyłoniła się kolejna błyskawica, która uśmierciła kolejnego szalonego maga ognia.
5/10 wynaturzenie mutacji
14/460 pomiot mutacji
Gunses:
//Wybaczcie ale byłem na weselu.
//Nie ;[
Gunses dał z siebie tyle ile mógł aby uleczyć Devristusa. Zastanawiał się czemu Magowie nie noszą ze sobą mikstur leczniczych. Jakaś kompletna głupota. Aby pomóc Elrondowi Gunses odskoczył od leżącego elfa i posłał w kierunku Wynaturzenia pioruny. Miał nadzieję, że Isentor uśmierci ostatnie z Wynaturzeń.
Mogul:
Dobiegającemu orkowi udało się doskoczyć do kolejnego przeciwnika jakim był pomiot mutacji. A raczej pozostała dwójka bowiem znajdowali się obok siebie. Ork działał szybko. Wykonując piruet ciął wardyną w nogę jednego, a drugiemu pchnął równolegle do ziemi bułat w brzuch. Pierwszemu udało się uniknąć ciosu i naszykował się do zadania ciosu. Mniej niż sekunda zadecydowała o wygranej Mogula, który zdążył skrócić przeciwnika o rękę wykonując młynek wardyną. Potem wykonał ponowie piruet tak, by stanąć za plecami przeciwnika i pchnąć lewym ostrzem w serce przeciwnika.
5/10 wynaturzenie mutacji
12/460 pomiot mutacji
Aurius:
Nieco zraniony, ale wciąż pełen sił Aurius walczył za dwóch. Trzymał dumnie przed sobą srebrną zakonną tarczę i miecz z tego samego materiału. Wpadł znowu na wstrętne pomioty. Mutant ciął lekkim ostrzem, lecz osłona i pancerz paladyna dobrze go chroniły. Przeciwnik był szybki, ale kolejne Aurius odbił kolejne pchnięcie. Miał dość sztuczek oponenta, więc ciął go z całej siły. Mutant rozpaczliwie zasłonił się sztyletem. Nic to nie dało. Jego dłoń razem z bronią potoczyła się po ziemi. Nim pomiot doszedł do siebie, mężczyzna wbił mu w gardło swoją klingę niemal po samą rękojeść. Rycerz nie zatrzymywał się ani na moment. Wyszarpnął ostrze i wparował na następnego mutanta. Potężne uderzenie tarczą ogłuszyło i odrzuciło pomiot nieco w tył. Paladyn od razu ciął na ukos od biodra przez klatkę piersiową, aż do obojczyka. Karmazynowa smuga pojawiła się na schorowanym ciele. Trzymając jeszcze miecz na wysokości szyi przeciwnika, zakonnik rozciął mu szybkim ruchem szyję.
5/10 wynaturzenie mutacji
10/460 pomiot mutacji
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej