Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Elrond Ñoldor:
Zostały tylko dwaj przeciwnicy. Przy czym jeden ze zmasakrowanymi wnętrznościami najwyraźniej dogorywał. Ostatni jeszcze żywy miotał się po sali szukając kolejnej ofiary.
- Aresh! - krzyknął arcymag, uwalniając energię magiczną ze swojej duszy. Szarpnął dłonią ku górze, a pod wynaturzeniem pojawiły się kamienne kolce, które w kontakcie z chitynowym pancerzem bestii, od razu pękły. Przynajmniej udało mu się zwrócić na siebie uwagę. Przeciwnik postanowił staranować czarodzieja,
Aurius:
Tymczasem paladyn walczył zaciekle na górze. Jego obie bronie były upaprane paskudną posoką mutantów. Aurius nie zniechęcał się i parł naprzód. Mając tarczę przed sobą, miecz w dłoni i łaskę Zartata wewnątrz siebie, natarł na przeciwnika. Paladyn w ostatnim momencie zrobił wślizg w nogi mutanta, po czym z pomocą nóg i tarczy przerzucił go za siebie. Pomiot zaskoczony tym manewrem padł plackiem na ziemię. Chciał się podnieść by zaatakować rycerza i pokazać mu jego siłę, lecz nagły ból w szyi przeszkodził mu w tym. To sługa Zartata przemieścił się błyskawicznie nad niego i wraził swoją klingę prosto w tchawicę. Aurius przekręcił rękojeścią, aby upewnić się co do śmiertelności obrażeń. Nagle paladyn poczuł silne pchnięcie i zimny dotyk. To sztylet kolejna przeciwnika uderzył w jego napierśnik, a ześlizgując się z niego drasnął ramię. Zdenerwowany mężczyzna rąbnął w bok mutanta. Ten zgiął się czując ból w dość wrażliwym miejscu. Jednak już po chwili zajadle wyprowadzał pchnięcia swoimi krótkimi ostrzami. Paladynowi udawało się parować ciosy mieczem i blokować tarczą. Widząc lekkie zmęczenie oponenta Aurius postanowił podciąć go. Kolejny blok i szybki skłon. Okuta noga poszła w ruch. ÂŻelazny bucior wyrżnął przeciwnika w kostkę. Zanim mutant zdążył paść na plecy, zakonnik zdołał ciąć na odlew w kierunku jego głowy. Polała się krew. Pomiot stracił dolną szczękę, a środek jego twarzy dzieliła pozioma rana. Ciężka okuta stopa paladyna stanęła na klatce piersiowej mutanta. Rycerz zwiększył szybko nacisk miażdżąc przeciwnikowi żebra. Potem obrócił ostrzem w dół i przebił czaszkę nieszczęśnika.
Paladyn schował swój miecz i tarczę. Wyciągnął spod napierśnika kawałek bandaża i szybko zawiązał wokół rany na ramieniu. Opatrunek się trzymał. Tyle na razie wystarczyło. Zakonnik sięgnął po błogosławiony młot, który spoczywał na jego plecach. Wzniósł potężne narzędzie i spojrzał na pole walki. Młoty w ruch! Zabrzmiało hasło w głowie mężczyzny. Nie trzeba było długo czekać na przeciwników. Kolejny pomiot biegł w kierunku paladyna. Aurius odskoczył w bok przed pierwszym pchnięciem napastnika. Kolejne udało mu się sparować trzonkiem młota. Zakonnik nie cofnął broni po tym, ale naparł na przeciwnika z zdumiewająca siłą. Drobnym telekinetycznym ruchem pomógł przeciwnikowi opaść na ziemię. Mutant chciał się podnieść, lecz nim wrócił choćby do pozycji siedzącej, spadł na niego ciężki obuch srebrnego młota. Rozległ się dźwięk pękających kości. Uderzenie rozbiło głowę pomiotu rozrzucając kawałki mózgu po okolicy. Zakonnik nie rozglądał się za fragmentami przeciwnika. Musiał ruszyć na pomoc jednemu z rycerzy, który został obalony przez dwa pomioty. Dobiegł do jednego z nich i odrzucił go szybkim uderzeniem młota w bok, krusząc mu przy okazji prawą stronę klatki piersiowej i kilka żeber. Aurius rzucił się jeszcze za nim. Wzniósł młot podobnie jak wcześniej miecz i opuścił obuch wkładając w to sporo siły. Głownia młota opadła na szyję mutanta miażdżąc mu tchawicę. Drugi pomiot zdołał zadać już parę ran rycerzowi. Jednak zakonnik wziął rozbieg i rzucił się wprost na niego. Paladyn wraz z mutantem odtoczył się na bok. Dwuręczny młot został przy poprzednim przeciwniku, lecz to nie przeszkadzało słudze Zartata. Sięgnął on do pasa po dawno nieużywany młot jednoręczny. Mutant zdołał go drasnąć sztyletem w drugie ramię, ale Aurius chwycił jego szyję w żelazny uścisk i zaczął okładać twarz oponenta niewielkim młotem. Pierwsze uderzenie wydawały się jedynie wytrącać pomiot z równowagi, lecz któreś z kolei spowodowało niemiłe dla ucha chrupnięcie. Paladyn z pewnym uśmiechem zamierzył się jeszcze raz wkładając w ten cios cała swoją siłę. Młotek wbił się w twarz przeciwnika robiąc z niej coś przypominającego winogrona gniecione na wino. Ruchy mutanty zamierały, więc paladyn odtoczył się na bok ciężko dysząc. Pochwycił swój młot, ukrył się za jakimś fragmentem dawnej chałupy i szybko opatrzył resztę skaleczeń, zadrapań czy cięć znajdujących się głównie na jego ramionach.
7/10 wynaturzenie mutacji
63/460 pomiot mutacji
11/30 opętany magin ognia
Mogul:
A ork dalej ciągnął swoją batalię ze zwykłymi pomiotami. Próbował zbliżyć się do wynaturzeń i obmyślić plan jak tu je załatwić. Zdawały się bardzo twarde. Odskoczył w lewo od atakującego pomiutu wykonał młynek skrócając o głowę najbliższą dwójkę i doskoczył do kolejnego nadbiegającego wbijąc bułat głęboko w czaszkę. Jego siła pozwalała mu na to.
7/10 wynaturzenie mutacji
60/460 pomiot mutacji
11/30 opętany magin ognia
Elrond Ñoldor:
, ale ten użył swojej mocy magicznej i po prostu teleportował się na drugi koniec sali. Podniósł następnie kamień i rzucił nim w wynaturzenie. Te od razu przystąpiło do szarży na arcymaga...
Isentor:
//W ruinach.
Isentor skierował dłonie w stronę kolejnego wynaturzenia.
- Iaesh qiash xugro izani!
Podmuch tchnienia śmierci buchnął z dłoni maga w stronę mutanta materializując na zgniliznę jego gruby pancerz, skórę, wnętrzności, a nawet kości.
wynaturzenie mutacji 1/6
//Powierzchnia
Obie armie kotłują się w szaleńczej walce.
5/10 wynaturzenie mutacji
15/460 pomiot mutacji
2/30 opętany magin ognia
Wojska Atusel: 103 piechota, 58 konni.
//Wybaczcie ale byłem na weselu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej