Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Nocturn:
Armia nieprzyjaciół była już blisko, więc do bezpośredniej konfrontacji pozostały jedynie sekundy. Adept z wielkim spokojem rozłożył ręce i zgromadził w nich magiczną moc. Po chwili zerwał się lekki wiatr, którego siła wzrastała z każdą chwilą.
- Izipash ipush huoshan elishash!
Nocturnus wypowiedział inkantację i klasnął w dłonie, dzięki czemu powstał silny podmuch wiatru skierowany w armię wroga. Powiew porywał i zabijał przeciwników idących z przodu, po czym miotał nimi w dalsze szeregi mutantów. ÂŁącznie zginęło sześć bestii.
9/10 wynaturzenie mutacji [jedno uwięzione]
442/460 pomiot mutacji
22/30 opętany magin ognia
Elrond Ñoldor:
Zostały trzy poczwary. Z jedną walczył Aragorn. Gucio z drugą. Bestyja która poturbowała Deva szukała natomiast kolejnej ofiary. Oczywiście najbliżej był nie kto inny jak sam... Gucio. Grzebiący w pysku ogłuszonego przez siebie wynaturzenia. Elronda dziwiło tylko, czemu sam jaśnie pan król do tej pory nie wybił połowy z przeciwników.
Staruszek, ledwo trzymając się na nogach odgonił wszystkie głupie myśli. Wszakże trzeba było pomóc koledze.
- Aresh isgrash! - krzyknął arcymag. Energia magiczna wypłynęła z jego duszy by uformować się w kamienny pocisk, który z ogromną prędkością wystrzelił w kierunku wynaturzenia. Oberwał porządnie. Co prawda, pocisk nie mógł strzaskać pancerza, ale siła kamienia była na tyle duża, by zrobić cokolwiek pod nim. I oczywiście zwrócił na siebie uwagę, a oto arcymagowi najbardziej chodziło.
Wynaturzenie wpadło na genialny pomysł by staranować niedoszłego arcymaga powietrza i rzuciło się w dzikim pędzie na niego.
Ale on był przygotowany. - Aneshar izilishash! - za pomocą magi szarpnął ręką ku górze, a na drodze bestyji wyrwał się z kamiennej podłogi kamienny mur. Przeciwnik wyrżnął w niego aż miło, oczywiście rozwalając ją w drobny mak. Tuman pyłu wzbił się w powietrze. Pomiot szukał staruszka, który nie czekając na zaproszenie, zmienił szybko pozycję.
Ciche Aneshar izilishash... dobiegło do uszów poczwary. Ale w sumie nie mogła nic zrobić. Ziemia zadrżała pod nim, a kamienny mur, na którym aktualnie stała, ze sporą prędkością nagle wzbił się w powietrze. Elrond pomagając sobie martokinezą starał się by wynaturzenie ładnie siedziało sobie na tym murze. I tak się cudem stało. Mur w półtora sekundy urósł do sufitu miażdżąc o niego maszkarę. O dziwo bestia jeszcze żyła. Czarna posoka spływała po murze...
Nocturn:
Nocturnus musiał skutecznie wybijać wrogów, którzy byli już w zasięgu typowej kopii, a kompania nie wyrywała się zbytnio do walki. Adept cofnął się, po czym ze stoickim spokojem skumulował energię i wypowiedział inkantację.
- Izipash ipush huoshan!
Na niebie powstała ogromna chmura burzowa, która po chwili zaczęła iskrzyć. Małe ładunki elektryczne przekształciły się w ogromny piorun, który zdziesiątkował grupkę mutantów. To zjawisko na krótką chwilę odwróciło uwagę przeciwników, jednak po kilku sekundach armia kontynuowała natarcie.
9/10 wynaturzenie mutacji [jedno uwięzione]
438/460 pomiot mutacji
22/30 opętany magin ognia
Isentor:
//W ruinach.
Isentor skierował dłonie w stronę wynaturzenie uwięzionego przez Elronda.
- Iaesh qiash xugro izani!
Podmuch tchnienia śmierci buchnął z dłoni maga w stronę mutanta materializując na zgniliznę jego gruby pancerz, skórę, wnętrzności, a nawet kości.
wynaturzenie mutacji 2/6
//Powierzchnia
Obie armie kotłują się w szaleńczej walce.
7/10 wynaturzenie mutacji
80/460 pomiot mutacji
12/30 opętany magin ognia
Wojska Atusel: 210 piechota, 102 konni.
Aurius:
Aurius chwycił swoją tarczę i miecz. Postanowił przyjąć nieco bardziej obronną pozycję. Już po chwili wpadł na pierwszego mutanta. Krótkie ostrza śmignęły przed paladynem, ten jednak cofnął się w tył wykorzystując akrobatykę. Nim Aurius zdążył przejść do ataku, mutant znów zaatakował sztyletami. Tym razem broń przeciwnika przeszła po powierzchni tarczy. Rycerz wzniósł osłonę do góry wraz z bronią i dłońmi mutanta. Tak odsłonięty chwilę oponent był łatwiejszym celem. Paladyn wymierzył szybko swoim mieczem w brzuch. Klinga przeszyła cienkie szmaty i zanurzyła się głęboko w ciele. Kolejny pewny ruch uwolnił ostrze. Spotkanie zakończyło proste cięcie wzdłuż szyi.
Paladyn zamierzał oddalić się na chwilę, lecz zauważył magina przymierzającego się do zaatakowania jednego z wojskowych. Na szczęście mag był praktycznie sam. Nierozważnym było z jego strony oddalać się od reszty. Aurius wykorzystał to i przeniósł się za niego. Miecz wystrzelił niemal od razu wbijając się między łopatki niespodziewającego się maga. Mężczyzna nie chciał pozwolić na jakikolwiek kolejny ruch, więc sprawnym ruchem podciął maginowi gardło. Po tej akcji, skrył się w ruinach nieopodal.
7/10 wynaturzenie mutacji
79/460 pomiot mutacji
11/30 opętany magin ognia
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej