Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Gunses:
//Będę popołudniu. Uprzedzam! ÂŻeby mnie coś nie dziabło! ;ff
Elrond Ñoldor:
- Kurwa... - jęknął cichutko. Pierwszy raz w oczach Elronda zagościła lekka kropelka strachu, spływająca mu po plecach. Była to wyjątkowo mokra i zimna kropelka, taka, którą czuć było po całym ciele.
-Isarosh aresh isgrash! - energia magiczna wypłynęła z jego duszy i poprzez słowa i gest uformował ją w czar. W przejściu z którego nadchodziły poczwary nagle zabulgotało, a kamienna posadzka stopiła się, zmieniając w grząskie bajoro. Bagno idealnie tarasowało przejście. Pierwszy z pomiotów był najwyraźniej zbyt głupi albo agresja zalewała mu oczy, by zauważyć, że jest coś nie tak z podłogą. Wpadł do środka . Jego cienkie odnóża w ogóle mu nie pomagały w wydostaniu się, a ruch tylko pogarszał sprawę. Reszta zatrzymała się widząc towarzysza. Wydawało się, że za chwilę po prostu przeskoczą przeszkodę. Elrond odsunął się do tyłu. Wolał by w pierwszej linii byli wojacy...
5/6
Canis:
- Wiecie mniej więcej w jakiej ilości jest tego pod ziemią? ... Zawsze można wypirzyć te Mutanty na powierzchnię i dać eksploratorom dość czasu i miejsca na działanie...
Malavon:
-Szczerze powiedziawszy nie mamy pojęcia. Ja z resztą i mistrzem Devristusem natknąłem się na kilkunastoosobową grupę w ruinach karczmy, a tu wylazła ich ponad setka. Wydaje mi się, że jeśli ktoś posyła takie ilości mutantów to musi mieć ich gdzieś znacznie więcej
Isentor:
//W ruinach.
Pozostałe wynaturzenia mutacji rzuciły się do wściekłego ataku, każdy został zaatakowany przez jednego z nich.
5/6 wynaturzenie mutacji
//Powierzchnia
To chyba nie koniec - powiedział dowódca wojsk zobaczywszy hordę mutantów wybiegającą ze zgliszczy pobliskiego lasu.
10/10 wynaturzenie mutacji
460/460 pomiot mutacji
30/30 opętany magin ognia
Wojska Atusel: 580 piechota, 240 konni.
//Mutanty dzieli od was 230 metrów odległości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej