Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Nocturn:
Nocturnus bez chwili namysłu dołączył do pozostałych walczących. Armia mutantów była duża, więc każda pomoc była na wagę złota. Adept stanął nieopodal ruin, po czym zaczął kumulować energię magiczną do zaklęcia. Po chwili energia była wystarczająca, więc głośno i wyraźnie wymówił słowa inkantacji.
- Izipash ipush huoshan!
W chmurach powstał potężny grom, który z niesamowitą siłą uderzył w nadciągających mutantów. Grupa przeciwników zaczęła płonąć.
123?/130 mutantów
Isentor:
- Na pewno nas usłyszał. Zapewne dlatego zerwał połączenie z misą krwi.
Isentor zaczął przeglądać szafki w poszukiwaniu jakiś zapisków.
Mogul:
Kolejny atakujący mutant ciął z dołu pochylając się lekko. Był to błąd przeciwnika, ponieważ ork przeszedł do ataku pierwszy. Zebrał gniew wytwarzając na łapce pełno maluteńkich piorunów po czym uderzył pięścią w twarz przeciwnika. Mutant zgiął się w pół, jakby złamana zapałka. Następny pomiot zaszarżował na Mogula, który był zbyt blisko, by unik był w całości skuteczny. Omijając jeden sztylet jego ramie spotkało się z drugim. Cięcie było płytkie, lecz wystarczyło. Doskakując do przeciwnika ork wykonał piruet i wbił wardynę w brzuch mutanta. Wyciągnął szybkim kończącym ruchem broń, wykonał młynek podwójnym ostrzem, które trzymał w szponie i ciął z zaskoczenia kolejnego stwora bułatem kończąc jego żywot. Kolejny pół piruet był unikiem przed ostrzem przeciwnika jak i atakiem. Zabił przeciwnika stojąc do niego plecami i wbitą wardyną w gardle pomiotu. Ork odskoczył do przodu, po czym znów wykonał pół piruet ustawiając się twarzą do hordy monstrów i ciął w nogi kolejnemu zbliżającemu się potwora. Ten upadł, przy okazji nabijając się na podwójne ostrze Khana. A żądza krwi, jaką dusił w sobie ork od dawna, trwała w najlepsze zagłuszając wszystko inne, w tym po trochu racjonalne myślenie. Teraz, liczyła się tylko walka i kolejne trupy.
118/130 pomiotów mutacji
Isentor:
- Mam! Na tych pergaminach zapisano pewnie coś ważnego. Szkoda tylko, że nie potrafię tego odczytać. Podejrzewam, że to język demonów z otchłani.
Hagmar:
- A żyje ktoś "normalny" kto go zna? Mówiąc normalny mam na myśli że nie rąbnięty alchemik, demon czy inne ścierwo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej