Devristus, jedyny elf w kompanii, nie był jedynym... który rozmyślał. Tak się złożyło, że właśnie o nim rozmyślał teraz Gunses. Bo Devristus był zagadką. Był Elfem, można powiedzieć, że starożytnym, żył przecież dłużej, niż Gunses, Elrond i Isentor razem wzięci, chociaż co do tego ostatniego to Gunses nie był pewien. Devristus był osobą o mało znanych Gunsesowi celach i racjach. Był typowym przedstawicielem Starszej rasy. Jak ujał to jeden z pisarzy... "Elf jest jak liść na wietrze, szumi i kołysze się zmiennie od zmienności wiatru. Jest jak potok silnie torujący sobie drogę pośród kamieni, jak leśny strumień, cichy i spokojny. Jak wiatr w polu - nieuchwytny" i tak właśnie postrzegał wampir ów Elfa. Był on jedną z największych zagadek wyspy. Związany z losami państwa od początku, miotany niczym liść po najróżniejszych drogach. Nie zdziwiłoby wampira, gdyby okazało się, że Devristus zna jakąś zapomnianą szkołę magii, że nagle wybuchnie płomieniem palącym i uszlachetniającym. ÂŻył dla siebie, oddany był sprawom wielu. Cichy Mistrz. Był jednym z nielicznych, do których Gunses miał całkowite zaufanie. Pomimo tego, że był on zagadką nie do rozwikłania.