Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zadanie szkoleniowe - Eric

(1/2) > >>

Eric:
Nazwa wyprawy: Zadanie szkoleniowe Erica
Prowadzący wyprawę: Blaze
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: Eric Jormungand

- Dobra - odpowiedział krótko. - To co mam zrobić? - zapytał. Spodziewał się raczej prostego zadania. Zauważył, że wielu obywateli przechodziło podobny "test" i w większości kończyli go sukcesem. Nie mogło być to zatem wyzwanie nie do przejścia. A nawet jeśli, to co to dla niego? Nie był przecież jak inni.

Anette Du'Monteau:
- Baczność! Witam na podstawowym obywatelskim szkoleniu bojowym. Jestem Respev, ale tutaj mówi się do mnie Panie. Nauczę Cię jak wykorzystać posiadany potencjał bojowy, każdy go ma nawet mrówka. Widzę, że masz broń. Na razie twoje zdanie polega na dotarciu na obszar tamtej zagrody. Ruszaj!


//Zagroda znajduje się 20 metrów od Ciebie.
//Jest wieczór, mamy 21:00. Lato, więc jeszcze nie tak ciemno

Eric:
Panie - zadrwił w myślach, powstrzymując się od pogardliwego parsknięcia. To do niego tak powinien się zwrócić ten żołdak. Nie mniej jednak Eric posłusznie ruszył we wskazaną stronę, umilając sobie czas wędrówki wygwizdywaniem melodii, którą usłyszał na targu. Pomarańczowy blask zachodzącego słońca oświetlał zagrodę, do której miał dotrzeć. Widok ten nie zaparł tchu w piersiach młodzieńca, który cechował się raczej pragmatyzmem niż romantyzmem. Nie wikłając się w rozterki wewnętrzne, wszedł na jej obszar.
Potencjał bojowy... Mam szlachtować kozy? A może owce? - wydawał się być nieco zawiedziony i zażenowany tą sytuacją.

Anette Du'Monteau:
Respev spokojnym krokiem poszedł za Ericiem w stronę zagrody. Pomyślał w duchu. Nie wygląda mi na wojaka, ale powinien sobie poradzić ze zwykłym zwierzakiem.
- Młody, czeka Cię walka. Wyposażenie masz? Gotów żeś?

Eric:
//: Chociaż byś się pilnował trochę przy tym kopiowaniu. :P

Eric skinął głową i jednoznacznym gestem wskazał na zawieszoną u pasa broń. Nie została jeszcze ochrzczona w boju, ale najwyraźniej już wkrótce miała się na to nadarzyć dobra okazja. Na myśl o walce zrobił się jakoś bardziej energiczny. Przestąpił z nogi na nogę, rozciągnął ramiona, strzelił palcami u dłoni i pogładził rękojeść miecza. Czuł tę napływającą adrenalinę i dał się jej ponieść. Uwielbiał ten moment, kiedy krew w jego żyłach wydawała mu się gorętsza, szybsza, wrząca.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej