Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostatnia Wieczerza

<< < (9/38) > >>

Adaś:
Słysząc jak Aurius się przedstawia Adamus nie mógł sobie odpuścić. Nie codziennie zdarzało mu się przedstawiać pełnym nazwiskiem i tytułami, ale jak mógł to co się będzie. Podał dłoń paladynowi po czym zaczął mówić:
-Adamus Roydil aep Yarpen ibn Thor, baron Cervar, współwłaściciel Pancernego Wiewióra, na służbie u Aragorna Tacticusa. Nieprzyzwoite tytuły sobie odpuszczę. Miło mi.

Mogul:
Ork na odpowiedź też zażartował. Pokazał Elrondowi palec serdeczny na którym pojawiło się pełno jasnoniebieskich żyłek, które wydawały odgłos przypominający ćwierkot małych ptaków.
- W końcu nauczyłem się lepszej kontroli nad tymi piorunami. Mimo, że jakiś większych obrażeń nie zadam, to jednak umiem nimi fajniej władać. Zacisnął teraz pięść, błyskawice się rozeszły po niej i jakby przyspieszyły. Rozluźnił teraz nagle rękę, jakby trzymał w niej jakiś gorący przedmiot i błyskawice zniknęły.
- Cosik teraz więcej wspólnego ze sobą mamy Adaś. Rzekł, gdy usłyszał jego wypowiedź.

Zeleris Flamel:
A Zeleris wziął i się oparł o wóz, czy na co tam te skrzynie pakowali. Tak sobie stał, opierając się i milczał, gdyż nic do powiedzenia nie miał. Wszyscy inni sobie gadali, Mogul chwalił się piorunami, a Adaś poznawał się z paladynem. Ogólnie atmosfera była mniej więcej taka jak zawsze. I było dobrze. Mag postanowił w końcu zrobić coś więcej niż tylko stanie, zanim ruszą w drogę.
- Nocturn, tak? - podszedł do Nocturna, tak. - Podobno uczysz się magii powietrza, mam rację? - zagadał. Jakby nie patrzeć był to wspólny temat.

Gunses:
Najlepszy myśliwy w mieście nie mógł przepuścić takiej okazji. Zabrał dwa konie, na jednym jechał, a na drugim ciągnął swój sprzęt myśliwski. Kiedy dotarł do swoich znajomych zaczął poprawiać juki, tak jakby mógł o czymś zapomnieć.

Adaś:
-Na pewno pociąg do alkoholu!-Powiedział uśmiechając się do orka. A i nie wątpie że jeszcze parę rzeczy się znajdzie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej