Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnia Wieczerza
Elrond Ñoldor:
Tylko przewrócić oczami. Orkowie.
Nocturn:
- Honor honorem, ale walczyć przeciwko kilkunastotysięcznej armii... - odpowiedział orkowi.
- Może i będzie to samobójczy bój, ale któż inny im pomoże, jak nie my? Macie mój miecz! - odrzekł zgromadzonym.
Zeleris Flamel:
Zeleris udał się za towarzyszami, całkowicie ignorując fakt, iż był w ekipie, która "zjebała sprawę". Nie uznawał swojej winy w tej porażce i nie miał najmniejszego zamiaru poczuwać się do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Dotarli w końcu do ratusza, gdzie drużyna wysłuchała szczegółów sytuacji.
- Ja mogę zostać i pomóc - stwierdził w końcu. - Ale, podobnie jak Elrond, uważam, że przydałaby się zabezpieczona droga odwrotu. Dla tych, co nie potrafią się teleportować, ani latać. Tak, abyśmy głupio nie zginęli, aby móc walczyć później. -
Aurius:
-Ja przysięgałem bronić każdego człowieka w potrzebie, więc i tak zrobię. Ci ludzie nikomu nie zawinili. Nie oni na siebie ściągnęli to nieszczęście. Będę więc starał się im pomóc z mych wszystkich sił.
Mohamed Khaled:
Po krótkim zastanowieniu odpowiedział pięknie. Zostać mogę, choćby i dwa lata. Pomoc wam się przyda, a ja nie zamierzam uciekać jak tchórz.... Masz moją magię i miecz!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej