Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostatnia Wieczerza

<< < (28/38) > >>

Nocturn:
- Całkiem sprytne. - rzekł do Elronda otoczonego stertą gruzu, po czym wyruszył za innymi do ratusza. Po drodze rozglądał się i rozmyślał. Co tu się do cholery dzieje?

Elrond Ñoldor:
I na pewno większość poniszczyli. A tak chciałem położyć na nich swoje łapka... Rozmyślał.

Hagmar:
Dotarcie do ratusza, a raczej jego resztek zajęło nam kilkanaście minut. Po drodze mijaliśmy barykady i resztki domostw. Pod samym ratuszem czekała garstka żołnierzy i cywili wyposażonych w prostą broń. Milten zaprowadził nas do sporej sali będącej "sztabem". Na stole leżała mapa. - Mamy szansę...
- Gówno macie. - przerwał mu Aragorn patrząc na mape. - Ilu ich tam jest? 15 tysięcy, 30? A was? 1000 licząc cywili. Milten, na chuja Zartata co tobie odpierdoliło? Chcesz być władyką?! Czego? Ruin?! - Dracon pokręcił ze zrezygnowaniem głową.
- Domenick obiecał pomoc...
- Piratów, najemników i reszty skurwieli. Przypłyną ale co potem?
- Poradze sobie, z twoją pomocą możemy to wygrać...
- Chuja możemy. Choć jeśli odpuścicie sobie trzymanie wschodnich murów a okopiecie się w tych trzech wąskich ulicach to... ich spowolnicie. Kiedy będzie Zirgin?
- Za 4 - 6 dni.
- <facepalm> Ja pieprze... Panowie pakujemy się w to gówno? Spytał drużynę

Elrond Ñoldor:
- Mi to lotto. Ale umierać mi za nie swoją sprawę, za kilka sztuk złota jakoś mi nie pasuje. Nie jestem typem rządnego krwi mordercy. Jestem czarodziejem. Gdy zrobi się zbyt gorąco, po prostu się teleportuje. A że nie walczymy o ojcowiznę, a ani o płeć przeciwną to na honorze mi nie uszczupli. Chyba że zostawienie kumpli od miecza... Dlatego musimy zawczasu określić dobrą drogę ucieczki, gdyby nam się nie udało przetrwać natarcia - wypowiedział swoje zdanie.

Mogul:
- Ja nie uciekam. Jeśli tak ma być, to będzie dobra śmierć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej