Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostatnia Wieczerza

<< < (27/38) > >>

Mogul:
Ork popukał palcem demonicznej ręki w nowe ciało Elronda.
- Co to do kurwy...?

Hagmar:
Te zombiaki są "świeże". - stwierdził dracon po pobieżnych oględzinach ciał. - Zarażeni? Stworzeni? Kurwa, co tu się wyprawia? Wtedy też od głównej ulicy prowadzącej do portu pojawiła się grupka zbrojnych prowadzona przez elfa, elfa z paskudną blizną na gębie. Zupełnie jakby ktoś przeorał mu morde toporem.
- Wy tam! Kim... Aragorn?
- Milten. Co tu się do kurwy nędzy wyrabia!
- Pamiętasz jak Blaze i reszta ekipy spierdoliła tu robotę? - na pytanie elfa dracon tylko skinął głową. - Pan "Jaśnie Książę Torreno" kazał swojemu magusowi stworzyć armię nieumarłych, nekromanta wykonał robote i znikł. A te cholery rozlazły się po mieście. Księciunio spierdolił ale zdążył zamknąć miasto razeem z obywatelami. Zombie przybywało... Cesarstwo za namową Dereka wzięło się za oczyszczanie... To ja rozpierdoliłem im galeony i armie na wybrzeżu. ÂŻeby było śmieszniej, o resztki miasta pod murami napierdalają się jeszcze trzy inne frakcje. A ja i 200 ocalałych strażników bronimy... sam nie wiem czego i po co. A... ta wiadomość o smoku to moja sprawka. Miała was tu ściągnąć.

Mogul:
- To teraz mi kurwa skołuj smocze jajo magu . Odezwał się będąc cały czas w resztkach.

Elrond Ñoldor:
- Kamień Moguś. Elegancka bryła kamienia, nie do zajebania... - odpowiedział. Następnie skupił się i cofnął zaklęcie. Kawałki kamienia zaczęły odpadać, jego skóra i odzież zaczęły przybierać normalną barwę. Znów był sobą.
- Nekromanta? Jako Arcymag chciałbym zbadać jego pracownię. Nie wiadomo jakie gówno tam się jeszcze pałęta, może magiczne. Wziąłbym wojownika do pomocy. Mogul byłby w sam raz. Co ty na to Aragornie?

Hagmar:
- Tam nic już nie ma, oczyściliśmy to w pierwszej kolejności. Chodźcie do ratusza. Odparł Milten.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej