Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostatnia Wieczerza

<< < (26/38) > >>

Zeleris Flamel:
Zeleris nie odpowiedział na słowa orka, gdyż w sumie nie było ku temu powodów. Widząc, że zaczyna się akcja, zaczął kumulować moc magiczną, wizualizując efekt, który miał zamiar stworzyć. Wybrał cel, czyli chmarę zombie, której nie sposób było nie zauważyć.
- Izipash ipush huoshan elishash! - wykrzyczał i klasnął rękoma, bo było katalizatorem zaklęcia. Potężny podmuch wiatru pomknął w stronę umarlaków. Porwał ze sobą dwa trupy i grzmotnął potężnie o mur, który tak zupełnie przypadkowo znajdował się z tyłu. Ciała zombie zostały po prostu zmiażdżone. Kości popękały, ale to nie czyniło wiele szkody umarłym. Więcej szkody sprawiło pęknięcie czaszek, które zamieniło ich mózgi w miazgę. Po takim czymś zombie nie były już skore i zdolne do walki. Mag tymczasem wzniósł się na skrzydłach w powietrze. To był jego ulubiony sposób walki. I wystarczająco skuteczny, aby uznać go za... ee... skuteczny. W powietrzu ciężej było go dostać niż na ziemi, a on mógł łatwo razić magią wrogów. W tym przypadku chmarę zombie.
10 - zniszczone zombie
10 - sprawne zombie

Mogul:
Walczyć pomiędzy rzucającymi czary magami. Fajnie! Mogul starał się być cały czas w ruchu, zablokował cięcie, odskoczył na bok. Po kilku partiach uników w końcu zdecydował się zaatakować. Skumulował w ręce gniew i agresję otaczając ich pierunami.
- Groooommm! Uderzył rękawicą mocy w twarz zombiaka, która rozleciała się na kilkaset kawałeczków razem z mózgiem. Reszta ciała bezwiednie poleciała w tył, co przewróciło paru. Wykonując kolejny młynek Mogulowi udało się odciąć głowę kolejnego, po czym nabić ją na ostrze. Ot, taka mała ozdóbka. Atakującemu z lewej udało się dopaść do orka, lecz cięcie pazurami nie wyrządziło zbytnio krzywdy w mithrillowym armorze. Ten w odwecie wyciągnął swój bułat i wbił w czaszkę ohydztwu.

13/20

Nocturn:
Adept zbiegł z pokładu i przyłączył się do walki. Od razu dostrzegł sporą grupkę nieumarłych, więc w tym wypadku preferował atak magiczny, który był w stanie uśmiercić kilku wrogów jednocześnie.
- Radzę się cofnąć! - krzyknął do kompanów, po czym skupił się i zaczął kumulować energię. Po chwili wypowiedział inkantację zaklęcia skierowanego w przeciwników.
- Izipash ipush huoshan!
Potężny słup energii uderzył w oddalonych przeciwników. Ciała trzech zombie zaczęły płonąć, przez co ich życiodajne organy uległy zniszczeniu. Po kilku sekundach przeciwnicy upadli na ziemię.

16/20

Mogul:
Bez tych całych fajerwerków cała zabawa byłaby zbyt nudna. Czyli tak jak podejrzewał, nawet się dobrze nie rozgrzeje. Trafił kolejnego bułatem w głowę uszkadzając najważniejszy organ, po czym kopnął truchło kawał dalej. Następnego trafił w aortę ostrzem wardyny, by skrócić go o czubek głowy. Jego czaszka wyglądała jak miska z zupą... która się wylała.

18/20

Elrond Ñoldor:
- Aresh elishesh oshia hush ilishash! - mówił spokojnie i wyraźniej, manipulując swoimi rękoma, które w dziwny hipnotyzujący sposób okalały całe ciało. Niespodziewanie ciało arcymaga zaczynało nieznacznie się zwiększać, szarzeć i sztywnieć. Koniec procesu czarowania ukazał wszystkim kamienny posąg, który niespodziewanie ruszył do przodu w kierunku najbliższego zombiaka. Bestia zaatakowała szponami, ale atak nic nie zrobił czarodziejowi. Trzymanym w dłoni mieczem przebił przeciwnika na wylot i mając go nadzianego jak motyla na igłę, zaczął okładać go kamienną dłonią po głowie, rozwalając ją w drobny mak. W tym samym czasie drugie zombie rzuciło się na niego od tyłu i w dziwny sposób uczepiło za szyję. Właśnie łamało sobie zęby o kamienną szyję arcymaga. Ten odepchnął pierwszego przeciwnika i zamachał rękoma. Nie miał dostępu do podstępnego umarłego. Skupił swoja wole i mocą martokinezy stworzył punkt w mózgu zombiaka. Punkt zacząl się rozszerzać we wszystkie strony wypychając napotkane tkanki. Po chwili czaszka pękła, mózg wystrzelił we wszystkie kierunki, a martwiejec osunął się na ziemię.
- Załatwione.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej