Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnia Wieczerza
Malavon:
Mag ochoczo ruszył za baronem. Od dawna w jego życiu nic ciekawego nie miało miejsca. Trzeba więc było korzystać z okazji póki się taka trafiła.
Elrond Ñoldor:
Elrond poszedł za resztą. Rad był, że w końcu coś się ruszyło, bo nie lubił za długo stać w jednym miejscu.
Hagmar:
Dotarliśmy do portu i Aragornowej łajby "Lina Andrieja". Nie zwlekając weszliśmy na pokład karaweli i po kilku minutach już płynęliśmy do Torreno. Nikt nie spodziewał się tego co tam zastaną.
Mohamed Khaled:
Nie lubię takiej bezczynności.... jest taka... hmmm? Bezczynna uśmiechnął się. Wsiadł na pokład i ruszyli.
Hagmar:
Kilka ładnych dni później, w środku nocy obudził nas huk armat. Aragorn wybiegł w samych gaciach na pokład. Torreno ostrzeliwały od morza dwa galeony a od lądu dało się zobaczyć bitwę. Znaczy jeśli ktoś naprawdę wytężył wzrok mógł zobaczyć napierdalające się sylwetki ludzi i smugi zaklęć. I trzy meteory. Dwa rąbnęły w galeony zamieniając je w wykałaczki. Trzeci uderzył w pole bitwy. Wyglądało to tak jakby obie strony zrzuciły sobie na łby po meteorze. - Ja pierdole... Szalupa na wode! Zeleris do mnie!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej