Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z wilkami
Elrond Ñoldor:
- Taki wspaniały od razu nie jestem. Lata ciężkiej pracy i doświadczenie. Ot nic więcej. A zmierzam do Ekkerund. Krasnoludzkiego miasta. Po części ze mnie czarodziej, po części łowca przygód i najemnik, który łapie się za wszelakie prace. Stypendium na nauki brak, a kształcić się trzeba. Oczko, jakiś ork zlecił mi odnalezienie swojego pupila. Wilka. Nic specjalnego, ale w góry trzeba się wybrać...
Mogul:
- Ork kurwa? Ten świat na prawdę schodzi na psy, tfu. I znów wieśniak dobitnie pokazał miłość, ale tym razem do orków.
- Jeszcze niedawno te zawszone kreatury zabijały naszych rodaków, ginęły jak ścierwo od miecza, a teraz co? Ludzie pomiatani przez orków, booogowie.
Elrond Ñoldor:
- Pomiatani? A co ja, za psie pieniądze robię? W ostatniej wojnie z tego co mi wiadomo, to właśnie ork dowodził Ochotniczym Wojskiem i gdyby nie jego akcja, wasz dobytek zostałby spalony, wy zostalibyście zarżnięci, a wasze żony i córki zgwałcone. A co do poprzedniej wojny to prawda, skurwiele nas zaatakowali. Całe szczęście że byliśmy mocniejsi... Ale i tak jest mały haczyk, bo to ten skurwiel Meaneb co to wyspę mgłą obtoczył, namówił ich do wojaczki. Sami z siebie tyle terenu iść by zajebać jakąś wyspę na morzu? Komu by się chciało?
Mogul:
- A kto wiedział te śmierdzące paskudztwa. Zobaczysz jeszcze, jak ino odwrócą się jeszcze od nas. Zajmą najważniejsze stanowiska, pozdobywają tytuły i nagle zarżną jak dzikiego wieprza. Jechaliście głównym traktem bezproblemowo, nie spotykaliście żadnych przeszkód. Pomijając fakt, że wieśniak był złośliwy, a podróż jeszcze trochę potrwa.
Elrond Ñoldor:
- No to się ich zajebie. W kupie siła, wiecie coś o tym. Ale wiesz, trzeba atakować, gdy cel jest pewny. Kierować się rozumem, a nie bzdurnymi emocjami - prawił chyba mądrze, jak przystało na czarodzieja.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej