Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze złota
Korag:
-Pewnie tak. Zostawmy tu zwierzaki.-Krasnolud przywiązał wodze swojego kuca do najbliższej gałęzi i ruszył ostrożnie do przodu. Kilka metrów od miejsca przywiązania kuca była polana. Duża polana i cała usiana mniejszymi, lub większymi głazami. Na środku stał głaz królujący nad wszystkimi innymi. Prawdziwy olbrzym. Wyskoki na kilkanaście metrów. U podnóża tego monstrualnego kamienia siedziało pod naturalnym dachem jaki tworzyła szeroka skalna półka kilku orków. Dziewięciu. Siedzieli dookoła ogniska, pili, rozmawiali... Nie wystawili straży i zachowywali się nieostrożnie, ale mieli broń i nie wyglądali na amatorów. Aha, no i było ich dziewięciu. -Czekaj!- szepnął krasnolud by ostrzec człowieka. Wychylił się zza krzaczków i schował za jednym z mniejszych głazów. Gestem nakazał człowiekowi by zrobił to samo. -Przydałby się jakiś plan...Zakopałem wszystko dokładnie pod ich ogniskiem.-
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Berserker_Angelosa
Mohamed Khaled:
Naśle na nich deszcz ognia... może coś podziała... albo nie.. bo i jeszcze nas dopadnie. Co by tu zrobić? pytał. Zrobił dokładnie tak jak mówił krasnolud - schował się tak, by ich nie było widać.
Korag:
-Zaczekaj. Potrafisz wyczarować deszcz ognia? To by faktycznie mogło zadziałać... Musimy tylko wywabić ich spod tego głazu na otwartą przestrzeń. Posłuchaj. Mógłbyś okrążyć polanę i zajść ich od tyłu, tylko musiałbyś uważać żeby cię nie zauważyli. Ja zostanę tutaj, gdy znajdziesz się blisko nich postaram się ich odciągnąć. Gdy już odbiegną dostatecznie daleko spuścisz na nich deszcz... Dasz radę?-
//Dzieli nas od nich jakieś 15 metrów.
Mohamed Khaled:
Dam... teraz sobie przypomniałem że zasięg deszczu wynosi 10 metrów od epicentrum. Zdaje mi się że jesteśmy troszkę dalej, więc jak chcesz to spuszczę teraz. powiedział, po czym wstał, i powolnym ruchem ruszył w stronę krzaków.
Korag:
-ÂŚwietnie.-Krasnolud opracował szybko prosty i niezawodny plan wyciągnięcia orków z bezpiecznego schronienia. Upewnił się, że jego pistolet jest gotowy do strzału i wyskoczył zza głazu wrzeszcząc... -Hej, kurwie syny! Dawajcie no tu niedorozwoje!-orkowie wymienili spojrzenia. Jeden z nich, zapewne przywódca, roześmiał się i mruknął coś do pozostałych. Sześciu orków zerwało się z miejsc i dobywając broni popędziło w kierunku Koraga, który wyciągnął zza pasa pistolecik i wypalił w najbliższego. Trafił w pierś, więc ork nie miał szans. Zatoczył się i padł na ziemię. -Teraz! Ognia!-krzyknął do maga.
//
Berserker Angelosa 8/9
9 żelaznych naboi-1 żelazny nabój= 8 żelaznych naboi
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej