Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze złota
Mohamed Khaled:
Hm... no dobra powiedział tak szybko, jak szybko znikł. Teleportował się... Drużyna ruszyła dalej. Popierdolony człowiek.. chce mnie zabić? A tak poza tym.. mój brat? Kurwa.. trzeba będzie odwiedzić ojca... powiedział, po czym pocłapał dalej... Dexter.. niby go zabiliśmy, lecz nie zabiliśmy... mam nadzieje że mnie nie zabije.
Korag:
-Taaa... Ostatnio coraz więcej takich pomyleńców. Mimo to, miej się na baczności. Walczy nie najgorzej.-powiedział i zerknął za siebie, by zobaczyć czy nikt ich nie śledzi. -Dobra. Tutaj powinniśmy skręcić do lasu.-skierował dzielnego kuca o wdzięcznym imieniu Brunons między drzewa i zjechał z drogi.
Mohamed Khaled:
Nie po to szkoliłem się w magii ognia, by wykorzystać ją do sadzenia drzewa uśmiechnął się. Ruszył za krasnoludem, w miejsce które on obrał swym brunosem.
Korag:
Niebawem zapadł zmrok. Krasnoludowi bardzo śpieszył się do złota, więc towarszysze musieli jechać nocą. Trzeba jednak było zejść z wierzchowców. W ciemnościach łatwo mogłyby się potknąć, a zatem postanowili że dalej będą je prowadzić. Korag wykazał się świetną pamięcią i potrafił rozpoznać drogę do swojego zakopanego skarbu nawet o tej porze, toteż po niedługim marszu oczom wędrowców ukazały się... -Co to kurwa za światła?-zaniepokoił się brodaty członek drużyny-Właśnie gdzieś tam to zakopałem.-powiedział wskazując widoczne przez krzaki światło.
Mohamed Khaled:
A jak kurwa myślisz? Mamy towarzystwo, i przeciwników w drodze do bogactwa uśmiechnął się. Już miał gotowe zaklęcie do użycia...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej