Tereny Valfden > Dział Wypraw
Po zwłoki Nocturna
Isentor:
Schodziliście przez kilka minut krętymi schodami do kompleksu podziemi. Ujrzałeś ruiny dracońskich budynków, skalne pomosty powstałe w wyniku erozji. Przy niektórych budowlach paliły się pochodnie. W ziemi znajdowało się wiele krat do podłogowych cel.
Doszliście do tunelu, który wieńczyło kuliste pomieszczenie, było spore, dobrze oświetlone. Znajdowały się w nim drewniane stoły operacyjne, na podłodze leżały zmasakrowane zwłoki. Jedynie przejście w dalsze rejony podziemi znajdowało się za spróchniałymi drzwiami, które były już otwarte.
Elrond Ñoldor:
Był trochę zawiedziony, gdy nie zastał nikogo w Pakcie. Wyuczył się ostatniego zaklęcia, jakie powinien znać Arcymag Ziemi i ruszył wedle wskazówek strażników, do miejsca w które poszli Kratos i Mortis. Idąc ciemnymi korytarzami przypominały mu się jego własne lata w Pakcie. Był na siebie trochę zły, że targany silnymi emocjami postanowił się unicestwić. Jaką teraz potęgą by władał? Czuł, że na pewno byłby już Liszem. A aktualnie jakoś do tego go znowu nie ciągnęło.
- Bogowie nade mną czuwają - powiedział doganiając ich.
Isentor:
- Jest i nasz staruszek. Potrzebujesz odpoczynku, żeby złapać tchu?
Gnijące ciała zwabiły do pomieszczenia więcej nieumarłych. Zostaliście zaatakowani przez 5 zombie.
zombie x5
Mohamed Khaled:
Super! było widać uśmieszek na jego twarzy.
Heshar anash !wymówił ze spokojem. W jego ręce skumulowała się kula ognia, którą natomiast pocisnął w nadchodzącego zombie. Jedynie cel w głowę mógł go zabić, więc tam mierzył. Pocisk przeleciał przez mózg niszcząc go, co doprowadziło do śmierci jednego z nieumarłych. Nadchodził drugi. Heshar anash! wymówił kolejny raz. Energia skumulowała się w ręce, i powstała mała kula wypełniona ogniem. Rzucił ją. Ogień pożarł kolejną głowę, i na ziemie padł kolejny MARTWY trup.
3 żywych zombie
2 martwych zombie
Isentor:
Mortis za pomocą mortokinezy przewróciła pozostałe przy życiu 3 zombie na 4 metry.
- Podoba mi się Twój styl. Dobij ich.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej