Tereny Valfden > Dział Wypraw
Górski spacer
Zeleris Flamel:
Dracon dostał co miał dostać i popił kawy. Była to paskudna lura, ale i tak dziwne, że Kochar miał coś takiego na takim zadupiu.
- Domyślałem się czegoś takiego. Spotkałem ją w nocy, czego zapewne ty się domyślasz. Wraz z zakonnikiem postaramy się rozwiązać tę sprawę - powiedział, zaczynając jeść śniadanie. - Wiesz coś o tym co się stało z jej mężem? Gdzie wyruszył? - zaczął dochodzenie.
Aurius:
-Podobnież Veira była nieco chorowita i mówi się, że ruszył szukać pomocy w różnych górskich klasztorach. No ale jak widać nie wrócił. Prosty to człowiek był. Pewnie go napadli albo zginął gdzieś na skałach.
Zeleris Flamel:
- W górskich klasztorach... - powtórzył Flamel. - Co za przypadek. Właśnie z moim kompanem zamierzamy odwiedzić jeden z nich. Możliwe, że poznamy los Dovovana. To pomoże rozwiązać sprawę zjawy i, jak przypuszczam, zwiększyć nieco dochody twojej karczmy. Pewnie po części przez to nawiedzenie brakuje ci klientów. - Uśmiechął się lekko. - Ktoś przed nami próbował się tym zająć? - zapytał, gdyż mogło być to istotne.
Aurius:
-Nie specjalnie. Ludzie zwyczajnie boja się duchów. Mało to jest przypadków, że potem taki mści się na rodzinie jednego, czy drugiego? Choć Veira na taką nie wygląda. No ale uprzedzenia i bajania chodzą przodem. Poza tym jeśli dzisiaj nie oferuje się nagrody, to nikt ci żadnej sprawy nie załatwi.
Zeleris Flamel:
Dracon wyszczerzył się.
- Ano. Pazerne świnie. Nieraz nawet okradają zwłoki i takie tam - odparł. - No, ale w sumie to chyba wszystko, co chciałbym wiedzieć. Chyba, że zakonnik ma jakieś pytania! - krzyknął demonstracyjnie, coby zwrócić uwagę herbacianego lenia. Spojrzał na karczmarza. - I mam nadzieję, że darujesz nam opłatę za nocleg i wyżywienie za rozwiązanie sprawy ze zjawą? - zapytałem tonem, który świadczył, że zgodę Kochara uważa za formalność.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej