Tereny Valfden > Dział Wypraw
Górski spacer
Zeleris Flamel:
- Czemu nie - stwierdził mag. - Zawsze może się spotka na drodze jakiś bandytów, których będzie można ograbić. - Zarechotał, pamiętając jak się ostatnio do tego odnosił zakonnik.
- Ostatnio też miałem sporo pracy i nauki. I nie było w sumie okazji, ab wypróbować nowe umiejętności. Idę zatem z tobą. - Rozejrzał się po karczmie. - W sumie można by jeszcze kogoś znajomego wziąć, jeśliby się nawinął... - stwierdził.
Aurius:
-Nikogo nie widzę póki co. Może się trafi ktoś, gdy będziemy opuszczać miasto.
Zeleris Flamel:
Zeleris wstał. Wyrównał szatę, coby nie wyglądać znów jak żul. Po ostatniej wizycie w Atusel miał dość wyglądania jak żul.
- No to nie ma co się ociągać. Lecimy - powiedział, po czym spojrzał na zakonnika i mina mu nieco zrzedła. - Albo raczej - idziemy. Nie myślałeś kiedyś o przemianie w dracona? Ze skrzydłami podróżuje się o wiele szybciej... - zapytał, ruszając do wyjścia z karczmy.
Aurius:
-Nie widzę się w przyszłości jako paladyn z czarnymi skórzastymi skrzydłami. ÂŚrednio to reprezentatywne dla Bractwa. Poza tym podróżując konno jestem na tym samym "poziomie" co inni. Wszyscy są równi. Bo na taką przemianę zgaduje nie stać każdego obywatela. Zresztą wystarczy spojrzeć na mój ekwipunek. Aurius strzepnął nieco pyłu z wysłużonej już koszuli.
Zeleris Flamel:
Dracon zaśmiał się krótko, gdy zakonnik mówił o równości. Osobiście nie bardzo w to wierzył, czego dowody raczej mocno rzucały się w oczy. Ale nie chciał rozpoczynać dyskusji ideologicznej. Przynajmniej na razie.
- A tam "średnio reprezentatywne" - odparł. - Właśnie całkiem nieźle by świadczyło o Bractwie. Tolerancja i takie tam. I pokazanie, że nawet czarny pół-człowiek, pół-smok może mieć w sercu honor, szlachetność, czy co wy tam wyznajecie. Ale jak tam sobie chcesz. W sumie bariera finansowa mała nie jest... - Milczał przez moment.
- Masz jakiś konkretny plan na wizytę w górach, czy się zobaczy? - zapytał po chwili.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej