Tereny Valfden > Dział Wypraw
Górski spacer
Zeleris Flamel:
Dracon wstał i z uśmieszkiem otrzepał dłonie.
- Bierz jedną z pochodni i skacz - polecił zakonnikowi. - Ja się mogę nie zmieścić. Sprawdź teren najpierw. - Istotnie skrzydła mogły nieco utrudniać dostanie się niżej. Mag oparł się więc o ścianę i czekał, aż Aurius zrobi swoje.
Aurius:
Paladyn pochwycił najbliższa pochodnię i ostrożnie stąpając zszedł na dno. Były tam stopnie, lecz niewielkie. Mimo to Auriusowi udało się zejść. Przed rycerzem pojawił się długi korytarz. Ten podążając nim trafił w końcu na drzwi. Na szczęście paladyna nie były one zamknięte. Aurius otworzył przejście po czym odkrył, że...znalazł się na zewnątrz. Właściwie to znajdował się na środku niewielkiego placu. W jednym z jego końców była płyta, na której ktoś wyrył parę liter. Napisał głosił "Wędrujące niebo". Paladyn zauważył też niewielkie drzewo koło kamiennej płyty. Wisiał na nim pewien amulet. Kiedy mężczyzna mu się bliżej przyjrzał dostrzegł mały niebieski kamyk wprawiony w amulet, a na jego odwrocie wyrytą literę "V". Kamień nie był za duży, ale jego barwa była niesamowita. Paladyn wziął amulet domyślając się do kogo należy. Gdy już nic więcej nie znalazł, wycofał się z powrotem do swojego towarzysza.
-Chyba mam co trzeba.
Zeleris Flamel:
A dracon tymczasem czekał sobie, aż zakonnik wróci. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie zamknąć za nim kamiennej pokrywy, co mogłoby być zabawne, ale ostatecznie uznał, że nie warto się męczyć. Aurius pewnie nie byłby w stanie docenić tak wysublimowanego poczucia humoru. A mag nie chciał robić sobie kolejnego wroga, bo ich się ostatnio namnożyło nieco. W końcu Zeleris usłyszał wracającego rycerza i ostatecznie ujrzał go przechodzącego przez przejście. Zerknął na amulet, który zakonnik miał w dłoni.
- Miejmy nadzieję, że to wystarczy. Nie mamy tu już chyba nic do roboty, więc wracać można do karczmy - powiedział.
Aurius:
-Zdaje się, że tak. Zamknijmy wszystko i opuśćmy ten klasztor.
Kiedy dwójka towarzyszy upewniła się, że żaden nieproszony gość nie odwiedzi ruin klasztoru, opuściła go i ruszyła w dalszą drogę. Obaj mieli nadzieję, że drobny przedmiot, który znaleźli rozwiąże problem ducha wdowy.
Zeleris Flamel:
Dracon tak szczerze nie wiedział po co mieli zamykać klasztor, skoro nie było tam nic cennego, ani nawet nie znaleźli ciał mnichów, którym mógł się należeć spokój. Przynajmniej według zakonnika. No, ale cóż. Nie chciał się sprzeczać. Tak więc ruszył z Auriusem w drogę powrotną do karczmy. Trochę do przejścia mieli, więc wypadało umilić ów czas rozmową.
- Co właściwie znalazłeś tam na dole? - zapytał mag.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej