Tereny Valfden > Dział Wypraw

Górski spacer

<< < (29/39) > >>

Zeleris Flamel:
Dracon zbierał właśnie mapy, gdy usłyszał za sobą dziwny odgłos, przypominający chrupot kości. Odwrócił się i natychmiast odnalazł źródło owego dźwięku. Skojarzenie z chrupotem kości okazało się prawidłowe. W stronę dwójki towarzyszy zbliżało się kilka szkieletów. Pomimo dość pokracznego wyglądu, który mógł wystarczyć prostych ludzi, nie wydawały się one zbyt groźne. Mimo to z pewnością były utrapieniem. Zeleris wyciągnął zza pasa toporek. Uznał, że nie warto używać tutaj zaklęć. Obrał na cel jeden że szkieletów i skupiwszy moc, uderzył w niego energią telekinetyczną. Kościany relikt dawnego życia był względnie lekki dlatego bez większych oporów został pchnięty w tył i zwyczajnie się wywalił. W swej bezmyślości nawet nie próbował wstać, tylko zaczął czołgać się w stronę dracona. Ten natychmiast doskoczył do niego i zdeptał nogą jego głowę, napierając na kruchą czaszkę całym swoim ciężarem. Kość czaszki pękła, rozpadając się w drobne kawałki, co zakończyło nieżycie szkieletu. Zeleris kopnął jeszcze sam szkielet, rozsypując kości. W tym momencie zaatakował go drugi nieumarły. Kościotrup rzucił się na niego z zębami. Flamel zasłonił się ramieniem, przez co szkielet wgryzł się zębami w rękę maga. Lub raczej, próbował. Zęby jego okazały się bowiem zbyt tępe, aby przegryźć skórę dracona. Mimo to ugryzienie i tak bolało. Zeleris warknął i odetchnął przeciwniką, powalając go na ziemię. Rzucił się na niego i uderzył toporem w jego czaszkę. Ostrze wbiło się w kość czaszki, rozcinając ją na dwie nierówne części. Zeleris uderzył jeszcze raz i kolejny. Na koniec jeszcze kopnął resztką czaszki. Kawałki rozsypały się po podłodze. Szkielet zaś nie wykazywał już objawów ożywienia.
2 martwe szkielety
3 żywe szkielety

Aurius:
Paladyn spodziewał się tutaj podobnych stworów. Jak wcześniej wspominał swojemu towarzyszowi, niektóre z nieczystych istot lubowały się w kalaniu dawnych miejsc kultu. Aurius po prostu chwycił za swoją tarczę i młot. Pierwszy szkielet naparł na niego, lecz wojownik zdołał się osłonić tarczą od paskudnych kościanych dłoni. Wtedy też natychmiast się odwinął i grzmotnął szkielet młotem w czaszkę. Posypały się fragment kości. Przeciwnik jakoś stracił wolę do "życia". Kolejny napastnik chciał wgryźć się w biednego rycerza. Jednak Aurius uderzył łepetynę kościeja niemal cała powierzchnią tarczy. Wrogo nastawiona kupa kości odleciała nieco do tyłu. To wystarczyło, aby pozwolić paladynowi na przemieszczenie się wprost za niego i wykonanie morderczego uderzenia w potylicę. Przy pierwszym uderzeniu tkanka kostna wytrzymała, więc człowiek powtórzył jeszcze cios dwa razy.
4 martwe szkielety
1 żywy szkielet

Zeleris Flamel:
Zeleris ruszył na ostatniego szkieleta, który nie był tak martwy, jak być powinien. Mag nie czekał, aż ożywieniec do niego podejdzie, gdyż nie chciał zostać znów ugryziony. Skupił się i trzasnął kościanego przeciwnika impulsem czystej mocy w postaci telekiezzy. Kościotrup poleciał z dwa metry w tył i uderzył w ścianę. Trochę go to pogruchotało, ale wytrwale zaczął czołgać się do dracona. Ten spokojnie podszedł do niego, przycisnął nogą go do ziemi i uderzył toporkiem w czaszkę szkieletu. Głowa rozłupała się na dwie części. Zeleris dla pewności zmiażdżył resztki czaszki silnym uderzeniem nogi, najzwyczajniej w świecie rozdeptując ją.
- To byłoby na tyle. Zbierzmy mapy i chodźmy stąd - powiedział do zakonnika i zabrał się, za przerwane przez szkielety, zbieranie map.

Aurius:
-Tyle wystarczy z tej sali. - zgodził się paladyn. -Wracamy na niższe poziomy?

Zeleris Flamel:
Gdy mapy zostały zebrane, mag ruszył do wyjścia. Nie odmówił sobie kopnięcia kilku kości po drodze.
- No raczej - odparł na pytanie Auriusa. - Nie po to szliśmy taki kawał, aby wycofać się po spotkaniu kilku szkieletów. Przeszukajmy wszystko, może znajdziemy tam piwnice z winem, czy coś. No i wypadałoby się rozejrzeć za jakimiś śladami po mężu Veiry.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej