Tereny Valfden > Dział Wypraw

Górski spacer

<< < (23/39) > >>

Zeleris Flamel:
Zeleris zaś szedł za zakonnikiem. Cóż mu innego pozostało, skoro nie znał drogi, ani jego kompan nie raczył podzielić się z nim opisem wskazówek? Musiał zaufać pamięci i spostrzegawczości paladyna, chociaż przychodziło mu to z trudem. Nawet już nie miał ochoty na złośliwe docinki.
Gdy po raz kolejny się zatrzymali i Aurius oglądał kamienie i drzewa, mag oparł się o jedno z drzew. Zbliżała się noc. Dla niego niespecjalnie sprawiało to problem. W ciemności zapewne poradziłby sobie lepiej od człowieka. Bez słowa ruszył za rycerzem, gdy ten znalazł w końcu drogę.

Aurius:
Bohaterowie poruszali się po kamienistej dróżce. ÂŚciemniało się, a świadomość tego, że wokół same stromizny, które oferują nieprzyjemny upadek, nie dodawała otuchy. Szczyt góry był wysoko ponad nimi. Zmęczony paladyn zatrzymał się przy skale. Westchnął nieco ze zmęczenia i przesunął ręką po zimnym kamieniu. Ku swojemu zdziwieniu zauważył że w pewnym momencie jego dłoń zsunęła się gdzieś głębiej. Było już dość ciemno, więc paladyn zbliżył się jeszcze raz w to miejsce. Tym razem jednak sięgnął do pasa i wyciągnął symbol swojego boga. Włożył rękę do znalezionego otworu próbując umiejscowić tam wisiorek.


Mijały chwilę, a nic się nie działo. Paladyn już myślał, że na prawdę go oszukano w księgach. Jednak przypomniał sobie adnotację między starymi zapiskami. -Odwrócili się od światła... - mruknął. Obrócił symbol i spróbował jeszcze raz go wcisnąć. Tym razem coś zadziałało. Słychać było zgrzyt, a potem dźwięk osuwających się skał. Obok podróżników otworzyła się kamienna ściana. Z jej wnętrza wyzierały ciemności gorsze niż te zapadające na zewnątrz. -Wchodzimy?

Zeleris Flamel:
Dracon szedł w milczeniu za zakonnikiem. Dla niego ciemność może nie była taką straszna i nieprzyjemna, ale zmęczenie zaczynało powoli dawać się we znaki. I wtedy stało się coś, co pobudziło maga. Aurius natrafił na coś, po czym zaczął gmerać przy, z pozoru, zwykłej skalnej ścianie. Umieścił w wyżłobieniu medalion i po niewielkich poprawkach otworzyło się tajemne przejście. Dracon uśmiechął się.
- Jasne - odparł na słowa rycerza. - Ty pierwszy. Niech cię prowadzi ogień wiary, czy coś tam - zachęcił Auriusa.

Aurius:
Paladyn wszedł pierwszy, a zaraz za nim dracon. Dwójka szła ostrożnie, gdyż widoczność była praktycznie zerowa. Wszystkie kroki stawialiście bezpiecznie, co okazało się dobrym pomysłem ponieważ trafiliście na stopnie. Zdawało się, że prowadzą w dół jakimiś krętymi ścieżkami. Na samym ich końcu dobiegła do waszych oczu jaśniejąca aura. Gdzieś dalej w głębi coś rozświetlało przestrzeń.

Zeleris Flamel:
Tak więc dracon szedł sobie za zakonnikiem gotów do użycia go jako tarczy, jak przystało na porządnego kompana w badaniu tajemniczych ruin. Oczywiście dla niego widoczność nie była taka zła. Dracońskie oczy radziły sobie z nią całkiem nieźle. W końcu, po mozolnym schodzeniu wąskimi schodami, dała się dostrzec jasniejąca łuna, dobiegająca oczu śmiałków gdzieś z tuneli klasztoru. Zeleris nachylił się i szepnął do Auriusa.
- Twój pajęczy zmysł coś ci mówi? - zapytał najciszej jak zdołał i jednocześnie tak, aby zakonnik w ogóle usłyszał pytanie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej