Tereny Valfden > Dział Wypraw

Powrót Kruka

<< < (2/14) > >>

Gunses:
- Nie musicie brać koni - powiedział Cetoe - Czekamy jeszcze na... O. Właśnie idzie - zauważyliście wielki cień. Okazało się, że ten cień to trzymetrowy troll.
- Jegra, długo kazałeś na siebie czekać - rzekła ostro Lidia
- Wybaczcie pani, musiałem przynieść najważniejsze rzeczy. Srebra misa - pokazał dużą misę ze srebra - Trzeba nam nabrać wody ze źródła z którego wszyscy pijemy.
Lidia Eani, która uwielbiała takie rytuały zeskoczyła szybko ze swojego konia. Wzięła misę i podeszła do strumienia spływającego ze skalnej ściany (obóz leży w dżungli przy światyni wykutej w skale). Nalała połowę misy. Spojrzała na Jergę. Troll powiedział
- Ciężko będzie nam donieść to nie używając magii.
Lidia, która i tak musiała wybrać kogoś do wskrzeszenia powiedziała.
- Ty - wskazując na Elronda - Ty pierwszy poniesiesz misę. Uroń chociaż kroplę, a umrzesz. Po pewnym czasie oddasz ją kolejnemu - rzekła kładąc misę na jego dłoniach - W drogę! Ruszyliście. Wy, Lidia, Cetoe, Jerga i 10 wilkołaków. [/url]

Dragosani:
Dragosani szczerze wolałby, gdyby nie szła z nimi banda wilkołaków. Nie, żeby miał do tej rasy jakieś przesadne uprzedzenia, jak większość wampirów. Po prostu niepokoił się, że same wilkołaki mogą mieć uprzedzenia co do niego. A nie chciałby wdawać się w jakaś sprzeczkę wynikającą z tego. Milczał i obserwował grupkę. Zainteresowało go pojawienie się trolla. Od bardzo dawna nie spotkał takiej istoty. Zainteresowała go również misa, która musiała mieć jakieś znaczenie w czekającym ich rytuale. Gdy wydano rozkaz wymarszu, poprawił miecze i ruszył w drogę, za Lidią i resztą. W milczeniu.

Mohamed Khaled:
Magia? No to w sam raz uśmiechnął się w myślach, i ruszył za pozostałymi.

Elrond Ñoldor:
Nie używając magii? Psia krew...
Elrond skupił swoją całą uwagę na misie. Było to bardzo kłopotliwe. Gdyby magia była dozwolona, równie dobrze mógł ją nieść do góry nogami. Jego moc magiczna była już tak wytrenowana, że mógł przestawić nawet tego dziwnego trolla. Co prawda arcymag nie wiedział, czy zielony jest dziwny czy może jest zupełnym normalnym przedstawicielem swojego gatunku, ale dla niego był dziwny. I to go intrygowało, chciał z nim sobie pogadać.
Koniec końców misę niósł dobrze, nic nie uronił. Miał sprawne dłonie.
A może tak lekko tchnąc magii? Nie zauważyliby nawet, a ich rytuał poniósł by klęskę...
Mrugnął porozumiewawczo do Kratosa. Miał nadzieję, że czarodziej jest na tyle bystry by również o tym pomyśleć. Elrondowi chodziło głównie o to, że Lisz, który szedł w ich obecności mógł wyczuć potęgę Elronda. Natomiast moc Kratosa, na dodatek użyta z innego kierunku, mogła by nie zostawić śladu po sobie.
Tak długo o tym rozmyślał, że przekazał misę Severusowi, gdy poczuł, że dłonie mu się męczą.

Dragosani:
//Misa wykonana ze srebra by przypadkiem nie parzyła wampira? :/

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej