Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nowe oblicze

<< < (2/4) > >>

Isentor:
Isentor namalował na rękach oraz klatce piersiowej Devristusa masę dziwnych i niezrozumiałych dla niego run. Następnie wziął do ręki przedmiot przypominający pióra do pisania, zamyślił się chwilę, a następnie zaczął tworzyć wzory run na dłoniach adepta.
- Skończone może trochę piec, lecz ból wkrótce będzie Ci obcy. Połóż się na tej kamiennej płycie po środku, a ja tymczasem zacznę przygotowywać wszystko do rytuału.
Isentor powiesił na pobliskich kolumnach martwe ciała zwierząt z oberwanymi głowami, zapalił kadzidła i zaczął szeptać pod nosem magiczne inkantacje do bogów. Wyciągnął sztylet, po czym oblał go krwią z ówcześnie przygotowanej esencji umarlaka. Wokół broni zaczęła się unosić purpurowa poświata.

Devristus Morii:
Pieczenie i bol na dloniach nie było zbyt wielkie, co szybko pozwalalo się do niego przyzwyczajac. Elf wstal i podszedl do kamiennej plyty, na ktorej się polozyl zgodnie z instrukcjami Isentora.

// pisze z telefonu.

Isentor:
Isentor zbliżył się do leżącego Devristusa. Uniósł sztylet i energicznym ruchem wbił ostrze w klatkę piersiową przeszywając serce adepta. Nieszczęśnikiem wstrząsnęło, Isentor przytrzymał go prawą ręką odmawiając modlitwę. Następnie jednym, zdecydowanym pociągnięciem uwolnił ostrze z piersi adepta. Czerwona posoka powoli spływała po ranie dziwacznie bulgocząc. Devristus powoli odpływał, słyszał uderzenia swojego serca tak dokładnie i głośno, jakby ktoś obok uderzał w gong. Isentor przeciął sztyletem swą dłoń i oblał krwią ranę Devristusa. Pchnięcie zaczęło się zasklepiać, adept zerwał się w agonii.  Od tego momentu w jego oczach można było dostrzec śmierć. Martwy, płowy kolor pustki, który tlił się w jego źrenicach zwiastował zmiany jakie zaszły w adepcie. Dzięki rytuałowi stał się istotą żyjącą w dwóch wymiarach, istot żywych oraz martwych. Isentor stał nad nim w milczeniu.

Devristus Morii:
Bol przebijania serca byl przerazajacy. Takiego bolu się nie spodziewal. Uciekajace z jego ciala zycie napawalo go ogromny przerazeniem. Czul że dzieje się z nim cos dziwnego, czego nie mogl opisac.

Hagmar:
Aragorn przyszedł do sali rytualnej tak jak mu polecono, był cicho gdyż wolał nie przeszkadzać mistrzowi. Przyglądał się oparty o ścianę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej