Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kurwy, wino i domino!

<< < (4/28) > >>

Anette Du'Monteau:
-Wydaje mi się, że na razie nie ma takiej potrzeby. Znajdźmy to co trzeba, załatwmy po kolei wszystko i będzie dobrze. Mnie tu znają tylko niektórzy, więc wstępne rozmowy zostawię Tobie Adamusie. Poza tym to Ty występujesz w imieniu barona Jaszczurki.

Adaś:
-Nie tylko w jego imieniu ale i własnym jako współwłaściciel kompani.-powiedział tak w gwoli ścisłości-Ale skoro nie chcecie się zatrzymywać to lepiej. Idziemy do porty, musimy znaleźć statek Aragorna.
Po czym nie czekając na odpowiedź towarzyszy ruszył do portu. Po drodze minęliśmy tłumy ludzi, podobnie było w porcie. Więcej czasu zajęło nam przedzieranie się przez ludzi niż samo szukanie statku. Który był zacumowany w doku, do którego trafił po poprzedniej przygodzie.

Zeleris Flamel:
Oczywiście Zeleris miał gdzieś tłum i najzwyczajniej w świecie przeleciał nad nim. Wylądował przy statku, który pamiętał z ostatniego rejsu. Zaczekał w doku, aż jego towarzysze przebrną przez tłum. Przez moment zastanawiał się, czy nikt przypadkiem nie zgniecie niziołka. Wszak tępa tłuszcza nie zwraca uwagi na nic, a na tą akurat osobę łatwo nie zwrócić uwagi. Gdy jednak kompani dotarli do statku, Flamel zapytał Adamusa.
- Kto właściwie wymyślił nazwę waszej kompani? - zapytał, bardzo ciekaw tejże sprawy. - Węszę dzieło Aragorna...

Anette Du'Monteau:
Blaze przeciskał się w tłumie bez problemu. Mało kto zwracał na niego uwagę, co niziołek lubił często wykorzystywać. Właśnie, gdy był gdzieś w samym środku tłuszczy, zgrabnym ruchem ręki uruchomił ukryte ostrze i odciął mieszek jednemu z ludzi, a następnie schował szybko za pazuchę. W końcu też wydostał się na wolną przestrzeń. -To co panowie, to jest łajba barona?

Kradzież kieszonkowa

Adaś:
// Blaze w mieszek był pełen soli morskiej
-W sumie to długa historia. Ale skoro chcesz. Dawno temu w odległej przeszłości była se piękna kraina. Wiesz lasy, jeziorka, rzeczki ptaszki itp. I tą krainą władał zły lis taki ogromny był skurwiel że nikt podskoczyć mu nie chciał. Był on takim tyranem że wszyscy się go bali, nawet mu niedźwiedzie do łap padały. No ale mniejsza z tym, w jeszcze bardziej odległej krainie którą lis chciał sobie przywłaszczyć żyła sobie ruda kitka.... tfu wiewiórka. Była ona o połowę mniejsza od tego skurwiela, no ale co poradzić gdzie wiewiórka a gdzie lis? No ale że wiewiórek był odważny chłop, a i zaciekły w boju i w rozpłodzie to postanowił zebrać armię. No i tak ruszył do wielkiego boju zakuty w zbroje, wraz ze swoją dzielną armią ślimaczków winniczków stawił mu czoła. I co myślicie że zwyciężyła dzielna wiewiórka i ślimaczki?-Spytał Adamus niewielką liczbę ludzi którzy zebrali się w okół-A taki chuj ze wygrali, dostali taki łomot że to była istna rzeźnia. No ale pojawia się pytanie skoro przegrali to dlaczego wiewióra. Odpowiedź jest prosta skurczysyn był taki zaciekły w boju skurczysyn że nie szło go pokonać. Dużo istnień poszło na zielone łąki nim pojmali go żywcem. Ot taka historia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej