Elrond zlustrował okolicę, dojrzał takiego, który był od nich w odległości kilku metrów. Skoncentrował się, magia wypłynęła z jego duszy, a on sam pociągnął ręką. Trup nagle wyskoczył z brei rozpryskując ją wszędzie i wylądował przy kopytach jego wierzchowca. Koń zarżał przestraszony i zaczął nerwowo stąpać. Arcymag poklepał go po boku, uspokoił starodawnym elfim sposobem. Zsiadł następnie z niego i podszedł do ciała.
- Sądzę, że zrobiłbyś to lepiej, królu - odparł.