Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skóry wiwern

<< < (14/94) > >>

Mogul:
Ork lekko zirytował się. Nie lubił walczyć z martwymi, bowiem ich miejsce należało gdzie indziej. Podczas walki z nimi miał mieszane uczucia, był zdezorientowany. Z jednej strony napawanie się samą walką,  a z drugiej z czymś, co śmierć wyklnęła.Koszmar, być nieumarłym.
-Nie napalaj się tak na walke z trupami, bo szybko możesz się nim stać. . Skomentował.
Beliar w dawnych czasach był czczony najwięcej przez orków, jednak w chuj zdradziecki był jak to legendy mówią. Rasher zaś jest wierny tym, co miecz trzymają . Dodał do słów Aragorna.
- Swoją drogą żałuje, że Gunsesa nie ma. Chciałem się z nim zmierzyć, to byłby doskonały sprawdzian moich umiejętnlści.Wyprzedzał mnie szybkością, ja pewnie jego siłą.   

Aurius:
-Nigdy nie powiedziałem, że Zartat nie istnieje. Czy służyłbym mu, gdybym nie wierzył iż w ogóle istnieje? Staram się czynić tak jakby on chciał. Według mnie właśnie Bractwo ÂŚwitu jest póki co namacalnym objawem woli Zartata. Być może kiedyś ujawni się we własnej osobie.

Gunses:
- Miejmy nadzieję - powiedział prostując się w siodle - że nie będzie miał takiej potrzeby. Nie zapominaj o tym, że oni Cie obserwują, nie ważne co robisz i gdzie jesteś, nie ważne jaki los Cię spotyka, oni zawsze obserwują. Wiem po sobie.

Hagmar:
- Oby prędko Auriusie. Na przykład w trakcie ostatecznej bitwy z Meanebem. Bo do niej dojdzie, prędzej czy później.

Nocturn:
Nocturnus zamyślił się, przez co ignorował rozmowy innych członków. Po chwili "wrócił na ziemię".
Rzekł do Kratosa.
- Miło mi. Nie powinienem wypowiadać się na temat magii powietrza, bo zbyt krótko jestem adeptem. Tak czy inaczej, nie żałuję mojego wyboru.
Zwrócił się do Mogula.
- Należy jednak pamiętać, że moc Twojego umysłu nie dorównuje potędze fizycznej. Bez urazy... Gdyby wrogom jakimś sposobem udało się przeciągnąć Cię na swoją stronę, to stałbyś się poważnym zagrożeniem dla całego Królestwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej