- Niekoniecznie - zaczął wywód myśliwy krocząc w dół. Wiedział gdzie zmierza, w katakumbach i labiryntach pod dracońskimi chramami spędził lata - Trucizna zwierząt jadowitych to specjalna substancja, nie jakieś siuśki. Gruczoły jadowe pracują do 10 razy lepiej niż nerki, po to, aby nieprawidłowe substancje nie przedostały się wraz z krwią do warstw nabłonka wewnętrznego produkującego jad, a stamtąd do jadu, gdzie mogłyby dokonać zmiany właściwości substancji trującej. W efekcie mogłaby ona nie być trująca dla ofiar tychże zwierząt, lub stałaby się trująca dla samego zwierzęcia. Dlatego bardzo możliwe, że w jadzie wiwern było o wiele mniej związków pochodzenia czarnej rudy niż w jej krwi. Oczywiście to tylko gdybanie - podsumował wampir - Nigdy nie miałem kontaktu ze skażeniami czarną rudą.