Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skóry wiwern

<< < (60/94) > >>

Isentor:
Trup, którego pochwycił Nocturn nagle ożył. Chwycił go za barki i próbował wgryźć się w szyje. Atak był zapalnikiem  do rozruchu pozostałych nieumarłych. Z bagnistej wody zaczęły wypełzać zastępy zombie i szkieletów.
- Panowie, proponuje wycofać się do tamtego chramu. Mam nadzieje, że nie został zalany przez wodę.

//Do chramu macie 120 metrów w linii prostej. Zombie i szkielety otoczyły was, w związku z tym musicie się przebić z jednej strony. Drogę zastępuje wam 19 zombie i 21 szkieletów. Za wami znajduje się trudna do zliczenia ilość przeciwników. (jest ich przynajmniej, powyżej 100)


19 żywych zombie
21 żywych szkieletów

Veirek:
//dało by się wsiąść na konie i taranować i przy okazji zabijać je ? , chyba ze panowie wolą wszystkie ubić mając nadzieje ze setka za plecami nas nie dogoni , w sumie bagna to pewno bez koni jesteśmy ale zapytać muszę ;P

Elrond Ñoldor:
Elrond poczłapał do swojego konia najszybciej jak mógł. Zdjął kostur, który miał przytroczony do siodła i przybrał odpowiednią postawę bojową.
- Radziłbym... Trochę żal mi tych koni, ale będą tylko wadzić. Z drugiej strony moglibyśmy przy ich pomocy staranować martwiaki...

Isentor:
Isentor zszedł z konia, wyciągnął sztylet, po czym szybkim ruchem ręki podciął mu gardło. Wierzchowiec miotał się w szale wpadając na nieumarłych. Część zombie z grupy za wami rzuciła się na konia pożywiając się.
- Przynajmniej teraz mamy mniejsze zmartwienie z zombie za nami.
Powiedział król, po czym przeteleportował się tuż obok wejścia do chramu.

Mohamed Khaled:
Widząc co się dzieje, jak umarlaki wstają czym prędzej się skupił. Pojawił się biały dym, a ciało znikło. Krato teleportował się niedaleko charmu. Jakieś 20m od niego. Czym prędzej pobiegł w stronę mistrza. Po chwili dotarł do niego. Mistrzu... Użyć kałuży lawy? zapytał mając nadzieje że tak. Chciał wypróbować nowe zaklęcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej