Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skóry wiwern
Hagmar:
Kurwa, zajebiście. Znając go przylezie i będzie mi morały o moim zachowaniu prawić. - Jaka szko... znaczy bardzo mnie to cieszy Gunsesie. Normalnie aż nie mogę się doczekać spotkania. Mówił z ironią, jego brat był inny. Wychowany, uprzejmy itd. Zawsze był tym od gadania gdy za dawnych lat podróżowali od siebie.
Gunses:
- Też się cieszę - powiedział całkowicie szczerze. Aerandir był wieloletnim druhem Gunsesa. Gunses zebrał swój płaszcz z ziemi. Kula światła rozświetlała otoczenie dając ludziom i innym możliwość ułożenia się do snu. Gunses już dawno radziłby wyjechać stąd na skraj dżungli. Nocowanie w tym miejscu to kuszenie losu. Niemniej jednak nie miał nić do powiedzenia. Mogula nie można było ruszyć. Wampir wyjął sztylet i popatrzył po pobojowisku. Zaczął liczyć ile może ściągnąć trofeów.
Elrond Ñoldor:
- Może w czymś pomóc? - zapytał Gunsesa wychodząc z krzaków. Okazało się, ze teleportacja zaniosła go nie 50 metrów, a trochę dalej. Najwyraźniej był w zbyt podłym i gniewnym nastroju, by dostosować moc do umiejętności. A o tym gdzie dokładnie wylądował wolał nie wspominać. Cieszył się, ze przynajmniej mógł kierować się błyskami błyskawic i snopami ognia, by odnaleźć towarzyszy.
Gunses:
- Oo, tak, owszem - powiedział Gunses - Mógłbyś sprawdzić z ilu wiwern można pozyskać wszystkie trofea? Byłbym wdzięczny - powiedział i uśmiechnął się pełnią zębów
Elrond Ñoldor:
- Ra, mi nie uwłacza zwykła prosta praca. Nie jestem nad pobudzonym dzieciakiem. Nie szczerz tak kłów. Robię to tylko, by dotrzymać Ci towarzystwa, w tą noc. Nie mam ochoty na sen... - powiedział i podszedł do pierwszego z wiwern. Wydawał się być w miarę cały.
- Za tego się zabieraj...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej