Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skóry wiwern
Elrond Ñoldor:
Elrond był od pewnego czasu bardzo skoncentrowany. Atak mógł nastąpić z każdej pozycji. Gdy został pochwycony przez wiwernę, skupił się i obrawszy cel, teleportował się 50 metrów od pola bitwy.
Isentor:
Isentor przeteleportował się obok Mogula, w bezpieczne miejsce, ponieważ wiwerny, które próbowały go zjeść zostały już zabite. Bestie atakujące króla wbiły żądła w ziemie.
Mohamed Khaled:
--- Cytuj ---Zasięg podmuchu wynosi 5 metrów po prostej od dłoni maga
--- Koniec cytatu ---
//Mnie o to chodziło, że od mojej dłoni wprost 5 leci ognisty podmuch. Ja sobie to ładnie objawiłem w główce i wyglądało mi to troszkę właśnie jak taki słup podmuchu :D
Spadając nabił sobie kilka siniaków. Wstał obolały. Kurwa.. wredne zwierzęta mruknął pod nosem. Widząc, że mało zostało przeciwników ruszył do ataku. Biegnąc wypowiedział inkantacje Heshar anash!. Skumulowana energia stworzyła kulę ognia, którą natychmiastowo rzucił w nadlatującą wiwerne. Padła martwa, zsuwając i zatrzymując się zaraz przed stojącym Kratosem. Nadlatywała następna. Zrobił szybki unik, odskakując na bok i turlając się. Bolało go to, ponieważ był trochę posiniaczony. Heshar anash! wykrzyczał. Kolejna ognista kula poleciała zabijając bestie, która już chciała uderzyć z żądła. Heshar anash! wypowiedział ostatni raz. Jak zwykle skumulowała się energia, która zmieniła się w kule ognia. Ostatni z wrogów którzy byli blisko Cry padł. Białowłosy wstał, otrzepał się i zaczął kumulować energię na ostatnich...
17 zabitych wiwern
4 żywych wiwern
Nocturn:
Nocturnus w porę zauważył atak z góry, więc był gotów do rzucenia zaklęcia. Cofnął się kilka kroków, po czym wypowiedział zaklęcie.
- Izipash!
Na niebie zauważalna była zaledwie mała iskra, która po chwili przeobraziła się w potężną wiązkę energii. Lecąca wiwerna została trafiona błyskawicą, po czym padła martwa. Druga wiwerna była lekko zdezorientowana całym zdarzeniem, więc Nocturnus miał chwilę na oddalenie się.
18 zabitych wiwern
3 żywych wiwern
Gunses:
//Jest kwiecień, czyli zima, tak?
Gunses odbił się od ziemi, działał teraz bardziej jak bestia, dzięki mutacji jaką przeprowadził na jego ciele Isentor, Gunses miał teraz siłę do walki. Wyskoczył więc w górę, zakręcił mieczem i spadł na kolano w przyklęk. Miecz niczym gilotyna spadł na szyję wiwerny, tuż za jej łbem. Czarna ruda przeniknęła ciało gada pozbawiając go łba. Konająca w konwulsjach wiwerna spazmując miotała na boki przeciętą szyją chlapiąc na boki posoką. Następnie Gunses szybko poderwał się, wykręcił w biodrach i w piruecie pociągnął za sobą mieczem, od dołu. Jedna z wiwern obok jego miotała oślepionym łbem. Wampir właśnie pod jej zębaty łeb kierował miecz. Impet uderzenie wbił miecz głęboko w czaszkę. Po ostrzu aż do rękojeści popłynęła fala posoki. Gunses wyrwał miecz i szybko zakręcił się ponownie, przeskoczył na drugą nogę. Uniósł miecz i oburącz uderzył od góry w ciało kolejnej wiwerny. Miecz przygwoździł bestię w miejscu głowy. Wampir szybko wyrwał miecz. Trzy jaszczury już miotały się w posoce. Uderzył od razu w ostatnią wiwernę, aby zabić ją, póki jest oślepiona. Broniła się. Uderzała przed siebie ogonem celując na ciemno w postać. Na polu walki był zgiełk, okrzyki kompanii, zawodzenia wiwern. Nie mogła zlokalizować wampira-bestii. Gunses wykorzystał moment kiedy kolejny raz zaatakowała. Jego miecz ciął niczym katowski, od góry w dół, tuż za ogonem i gruczołami jadowymi. Uderzył i uciął zabójczą broń. Zaraz potem podbiegł do wiwerny i wyskakując w górę upadł na kolano tuż przed nią. Jego demoniczna pięść uderzyła z impetem w łeb jaszczura. Głowa nie miała szans w kontakcie z taką bronią. Rozpłaszczyła się, rozerwała, pękła. Język wyszedł pomiędzy zębami, oczy i mózg rozpłynęły się pod pięścią wampira. Szybko odwrócił się, aby być przygotowany.
21 zabitych wiwern
0 żywych wiwern
Finiszery: 3 za Miecz III + za 2 Dziecko nocy (kwiecień - miesięczna noc) + 4 za Potęga bestii = 9 finiszerów.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej